+ Odpowiedz na ten temat
Strona 4 z 8 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 40 z 74

NaProTechnologia

  1. #31
    eska
    Mamuśka
    Cytat muchomorka :
    owszem można wspomagać ten proces obserwacjami cyklów, wyrównywaniem poziomu hormonów, ale cała reszta leży w rękach natury, Boga czy opatrzności, zależy w co kto wierzy!
    Każdy, kto podchodzi do ivf lub inseminacji, ma powyższe procesy za sobą. In vitro to nie fanaberia osób, którym się nie chce poznać swojego ciała, ale jedyna lub ostatnia szansa na macierzyństwo. Żadna normalna klinika w innych okolicznościach nie zdecyduje się na leczenie tą metodą (ani żadna kobieta).

    Cytat agunia29 :
    Ty masz swoje zdanie ja mam swoje, skoro ja potrafię uszanować Twoje to Ty postaraj się o to samo.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!

    Cytat chnodomarowa :
    zobacz ile czasmi bolu, cierpienia, radosci, lez musimy przejsc/wylac na drodze ku dzieciatku...
    Zgadzam się.
    muchomorka nie życzę Ci przejścia przez moją drogę, ale obawiam się, że nie masz zielonego pojęcia o przygotowaniach do ivf (badania, zastrzyki w brzuch - codziennie, potem znów zastrzyki, punkcja jajników pod narkozą, transwer, znów tabletki... może warto trochę pomyśleć zanim ten sposób poczęcia określisz:
    Cytat muchomorka :
    nie można tego robić "jak się chce", Dziecko to nie jest rzecz, za którą można zapłacić klinice, żeby "stworzyła" Dziecko za nas
    Cytat muchomorka :
    zależy w co kto wierzy!
    Zapewniam Cię, że moje dziecko powołuję do życia z wielkiej miłośc mojej i M a nie z pieniędzy danych klinice, która robi "to za mnie". To ja przeżywam ból, strach, rozczarowanie, rozpacz...a na końcu radość z mojego maleństwa. W to wierzę, natomiast jeżeli Twoja religia/wiara przekłada "zapłatę za rzecz" nad poczęcie z miłości, może mi być jedynie przykro. Przepraszam, ale tak to odczuwam.

    P.S.muchomorka, postaraj się nie obrażać uczuć innych, kiedyś ktoś może zranić Twoje...


  2. #32
    krotka
    Nowicjusz
    "... jak dobrze poczytasz Pismo Św. to zmienisz zdanie."

    Agunia możesz coś jasniej z tym Pismem Swiętym? Jestem zainteresowana, na co sie powołujesz przy tej argumentacji?


  3. #33
    Betty_Boop
    Olimp
    krotka, do cytowania wypowiedzi innej forumki mozesz stosowac opcji cytowanie selektywne lub cytuj

    na forum staramy sie nie naduzywać formatowania tekstu

    dziewczyny bardzo proszę sie trzymać wątku tematu czyli "naportechnologia"

    jesli chcecie podyskutowac o metodach wpomagania płodnosci w kontekscie wiary czy nauk koscioła proszę otworzyć stosowny watek o takim tytule
    i tam dyskutujcie do woli

    dziekuję


  4. #34
    krotka
    Nowicjusz
    Ok sorki.po prostu jeszcze nie lapie wszystkiego. Teraz juz wiem


  5. #35
    anek
    Nowicjusz
    Wszystko fajnie z ta naprotechnologia, ale........wiekszosc par, dluzej starajacych sie o dziecko juz dawno to wszystko przerobila, tylko moze dopiero od niedawna ma to oficjalna nazwe A obserwacje cyklu to przeciez naprawde podstawa. Na poczatek na pewno jest to dobre rozwiazanie, ale sa problemy, na ktore "obserwacja swojego ciala", dieta, dbanie o siebie itp to naprawde za malo i trzeba sie wspomoc jakimis bardziej inwazyjnymi metodami.
    A co do statystyk, to.....no coz 80% zachodzi nawet bez zadnego wspomagania, kolejne kilka-kilkanascie po "drobnej pomocy", a na taka inseminacje czy ivf decyduja sie nieliczni, ktorzy juz inne metody zwykle przerobili, wiec takie porownywanie procentow jest tutaj drobna manipulacja


  6. #36
    krotka
    Nowicjusz
    Mam kontakt z parami z problemem nieplodności, jeśli faktycznie uda sie parze mieć lekarza, ktory to wszystko z nimi robi...to naprawde SUPER! Niestety, rzeczywistość jest nie tak fajna dla wszystkich, którzy zmagają sie z tym problemem...ludzie przychodzą po paru lat chodzenia po laboratoriach i lekarzach z ..brakiem diagnozy!!! Nie wiedzą co im jest, a lekarze do 30stki mówili im, że maja jeszcze czas a gdy kobieta przeszla juz 30stke to nagle stwierdzają, że teraz to juz im in vitro zostało! Czy to według was jest sprawiedliwe? Czy to nie jest rzerowanie na pacjetach?! Ja dostaje takiego nerwa jak słysze o takich historiach, że właśnie dlatego jestem ZA napro !!! I mówcie sobie co chcecie, że to juz wszystko jest, każda para to przechodzi...niestety nie wszyscy mają takie szanse...


    Naprotechnologia to NIE TYLKO obserwacja cykli i dieta!!! Obsewrwacja cykli jest podstawowym NARZĘDZIEM, na podstawie tego co kobieta obserwuje dostosowywane jest odpowiednie LECZENIE. Farmakologiczne a jeśli to nie wystarczy, laparoskopowe, plastyka jajowodów, usuwanie ognisk endometriozy, resekcja klinowa jajników, usuwanie zrostów i wiele innych.

    I ok, że te metody leczenia są juz znane, ale nigdy do tej pory nie opracowano tych wszystkich korelacji pomiędzy np tym jak nasz cykl wygląda a tym czego to może byc objawem. Poza tym dzieki dokładne obserwacji cyklu, badania okazują sie po prostu miarodajne (jeśli robisz test po stosunku np tylko wtedy jest to miarodajne, kiedy kobieta obserwuje śluz typu plodnego - w innym wypadku plemniki i tak giną do kilku godzin czy nawet minut; jeśli robisz badanie progesteronu to najlepiej zrobić to w 7dni po owulacji, jeśli robisz biopsje endometrium najlepiej zrobić to ok dwóch dni przed miesiączką itd...)


  7. #37
    Betty_Boop
    Olimp
    krotka, jak długo strasz sie o potomstwo? mozesz przyblizyc cała swoją historię?


  8. #38
    krotka
    Nowicjusz
    Oto moja historia...

    Ponad dwa lata jesteśmy po ślubie. Na początku nie staraliśmy sie o dzidziusia - ale nigdy nie używaliśmy zadnych z metod antykoncepcyjnych, metoda Rotzera (która juz dużo wczesniej udało mi sie poznać) była wystarczająca, aby uniknąć poczecia. Ponieważ juz od dobrych kilku lat obserwowałam moje cykle (odkąd poznalam naturalne metody jakos mnie zafascynowaly) wiedziałam, że coś jest nie tak z tymi cyklami. Nieregularne i długie, wyższa temperatura nie była jakoś wyraznie wyższa. Przy okazji przyplątały mi sie inne choroby, które dobrze byłoby przynajmniej konsultować z lekarzem zanim zdecyduje sie na starania (np przepuklina).
    Zanim dowiedziałam sie o naprotechnologii byliśmy jeszcze na etapie "nie starań" . Do moich kart obserwacji doszedł Model Creightona (metoda, która przygotowuje do leczenia napro). Dosyć dogłębnie ją poznałam co dalo mi kolejne wskazówki co może być nie tak. Wiec w końcu zaczęliśmy starania - najpierw szesc cykli (po szesciu cyklach, przy Modelu Creightona, jeśli z parą jest wszystko ok dochodzi do poczęcia - tak wynika z badań napro).
    Nic z tego nie wyszło, więc zeby nie marnować czasu (mam juz 28lat) poszliśmy do lekarza napro. W zasadzie po pierwszym usg potwierdziły sie moje przypuszczenia - PCOS. mimo, że nie było to zaskoczeniem, jednak pare dni musiałam przedołować. Następne USG - pocieszające - mam dojrzewający pecherzyk, wiec nie jest tragicznie. Prawdopodobnie są owulacje, przynajmniej czasami. Potem wstepne bedania hormonalne - podwyższona prolaktyna. Dostałam Bromergon. Dodatkowo biore luteinę w drugiej fazie bo po moim cyklu widac niedobory progesteronu (badanie jeszcze nie robiłam, dopiero sie wybieram).

    Moja historia leczenia nie jest długa....


  9. #39
    Betty_Boop
    Olimp
    krotka, czy miałas inne objawy pcos niz nieregularne cykle?
    z tego co piszesz badałas tylko prolaktynę, a reszta hormonów? czy mąz jest zdrowy?
    jak długo dajesz sobie czas na poczęcie przy stosowaniu tej metody?


    a jesli ta metoda zawiedzie, czego nie życzę, co zrobisz? czy myslałas o tym?


  10. #40
    krotka
    Nowicjusz
    Dodatkowo, obraz jajników na usg - policystyczne! sama je widziałam

    Jak juz pisalam, dopiero zaczynamy leczenie. Badanie nasienia dopiero przed nami. A ile czasu...cóż w napro nie ma uporczywego leczenia, jeśli po dwóch trzech latach nie uda sie uzyskac poczęcia - doradza sie adopcje.

    Co dalej, jak juz pisałam wczesniej, nie poddamy sie sztucznym procedurom...na adopcje musimy dojrzec (na razie i niespełniamy warunków i psychicznie nie jesteśmy gotowi).

    Wszystko okaże sie w czasie...

    [ Dodano: Czw Lis 19, 2009 14:09 ]
    O Naprotechnologii, dr Wasilewski, który kilkanascie lat wykonywał procedury in vitro w Białymstoku


    "Mówiąc w największym skrócie – metoda ta polega na wykorzystaniu biowskaźników, które na co dzień daje nam natura organizmu kobiety, oraz na wykorzystaniu wszystkich najnowszych osiągnięć medycyny (badania przedmiotowego, ultrasonografii, badań endoskopowych, chirurgii ginekologicznej itd.) do diagnostyki niepłodności i wdrożenia właściwego leczenia.

    – Czy naprotechnologia jest skuteczniejsza od in vitro?

    – Statystyczne badania porównawcze pokazują, że skuteczność programu in vitro dla urodzonych żywych dzieci w czasie ok. półtora roku wynosi 62 proc. (W tym czasie robi się ok. 3-4 podejść do programu in vitro – red.). W przypadku naprotechnologii skuteczność wynosi 82 proc., z tym że w ciągu dwóch lat. Z tego wynika, że naprotechnologia nie odbiega od programów in vitro pod względem skuteczności.

    – Dlaczego w takim razie jest tak duży opór części środowiska medycznego w stosunku do naprotechnologii?

    – Powodów jest wiele. Moim zdaniem, niebagatelną sprawą są siły i środki zaangażowane po stronie programu in vitro. Dzisiaj nad jego rozwojem pracuje ok. 200 tys. osób na świecie. Tymczasem prof. Thomas Hilgers (twórca naprotechnologii – red.) był sam, kiedy zaczynał swoją pracę w 1978 r. Potem zaczęli go wspierać lekarze z Kanady, Irlandii, Włoch. I to ta nieporównywalnie mniejsza grupa pokazała większą skuteczność leczenia niepłodności niż olbrzymia rzesza pracująca nad programem in vitro. Ciężko zaakceptować taką porażkę. W efekcie mamy sytuację, że nie dopuszcza się do wymiany poglądów – co przecież powinno mieć miejsce w nauce – lecz uparcie obstaje się przy swoim.

    – Wziąwszy pod uwagę dysproporcje sił, o których Pan mówi, sytuacja zwolenników naprotechnologii jest beznadziejna.

    – Niekoniecznie. Myślę, że w Polsce potrzebujemy trochę czasu, aby pokazać społeczeństwu zalety naprotechnologii. A więc że jest to metoda nieporównywalnie tańsza niż in vitro, mało inwazyjna i bardziej skuteczna. A przede wszystkim opierająca się na naturze ludzkiej, a więc szanująca godność rodziców i dziecka."


    Linki widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników Zarejestruj się

    [ Dodano: Czw Lis 19, 2009 14:11 ]
    Kolejny fragment jego wypowiedzi...

    "Mówiłem już o pokorze, bo nie ma metody leczenia niepłodności, która daje pewność, że się powiedzie. Pan Bóg obdarzył naszą rodność określonym prawdopodobieństwem poczęcia dziecka w jednym cyklu. Ktoś wyliczył posiłkując się statystyką, że prawdopodobieństwo poczęcia dziecka w jednym cyklu wynosi około 20 procent. Wobec tego człowiek nie znalazł jeszcze metody skuteczniejszej od natury. Każde „dotknięcie” cyklu, próba pomocy małżeństwu w doprowadzeniu do ciąży to tylko zbliżanie się do tego wskaźnika. Oczywiście są metody, które przewyższają ten wskaźnik, ale o tym za chwilę. I to prawdopodobieństwo, które nie jest stuprocentowe to na 5 par małżeńskich, 4 pary wrócą z powrotem i zapytają: co mamy dalej robić? Jedna para, która będzie miała więcej szczęścia, przyjedzie z uśmiechem od ucha do ucha i będzie dziękowała za okazaną pomoc. Ludzie są wdzięczni i bardzo dziękują, gdy dochodzi w końcu do ciąży(...)

    Wiedziałem, że mogę sobie coś jeszcze przemyśleć. Ale wiedziałem, że nie zostanę przy programie in vitro ani minuty dłużej, z uwagi na szacunek dla życia. Z uwagi na to, że ten zarodek, który ma 2 czy 4 komórki, to potencjalnie każdy z nas w przeszłości. On też chce żyć. On też chce, by dać mu szansę, by trafić do mamy i do taty. Jeżeli w programie in vitro chcemy osiągnąć szansę 35-45 proc., musimy na wstępie, przed transferem zarodków, mieć ich sześć, albo osiem. Już mniejsza liczba zarodków nie daje nam takiej szansy. Małżeństwo żąda tej szansy, bo płaci pieniądze. My zaś chcemy, aby nasz ośrodek dobrze się pokazywał. "





    Linki widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników Zarejestruj się

    [ Dodano: Czw Lis 19, 2009 14:20 ]
    Sorki dziewczyny, że może nie na wszystkie wasze pytania i argumenty odpowiadam. Nie jestem jeszcze biegła w poruszaniu sie tutaj a poza tym troche tego jest...


    pozdrawiam was wszystkie


+ Odpowiedz na ten temat
Strona 4 z 8 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 OstatniOstatni

Tagi dla tego tematu