Zamknięty Temat
Pokaż wyniki od 1 do 9 z 9

Majeczkowe na świat przybycie :)

  1. #1
    martas
    Mamuśka

    Majeczkowe na świat przybycie :)

    Advertisement



    Oj długo mi tym razem zeszło, żeby opisać przyjście na świat naszej drugiej córci

    Po Milenkowym, prawie o miesiąc przed czasem pojawieniu się po tej stronie brzuszka, nie wiedzieć dlaczego wydawało mi się, że i Maja urodzi się przed terminem. Jednak ona, od początku wykazała się charakterkiem i ani myślała na świat się pchać. Tak więc z moją lekarką postanowiłyśmy pomóc Mai podjąć decyzję i podać leki na wywołanie porodu
    W szpitalu zjawiłam się rankiem 4 czerwca i po nawet niedługim wstępie związanym z wypełnianiem papierów i przebieraniem się, wylądowałam w szpitalnym łóżku i niemal natychmiast dostałam kroplówkę z antybiotykiem, żeby ochronić Majeczkę przed paciorkowcem, który nie wiadomo skąd się przyplątał.
    Leżałam sobie w łóżeczku, śmigałam po forum, czułam się bardzo dobrze.
    Po około godzinie dołożyli mi lek na wywołanie, ale bardzo małą dawkę żeby się nie zaczęło zanim podadzą odpowiednią ilość antybiotyku.
    Dzień wlókł mi się okropnie i choć na szczęście był ze mną mój mąż, bardzo tęskniłam za Milenką i martwiłam się o nią, bo po raz pierwszy w życiu została z moją koleżanką, bez obojga rodziców jednocześnie.
    Koło 13 zaczęłam odczuwać bóle, tzn zaczęłam je czuć nieco wcześniej, ale wtedy zaczęły mnie już męczyć więc zdecydowałam się na znieczulenie.
    I choć do szpitala trafiłam z 4-ro centymetrowym rozwarciem akcja rozwijała się bardzo powoli.
    Koło 15 przebili mi wody (o ile dobrze pamiętam ) i wtedy troszkę przyspieszyło, ale tylko troszkę.
    Czas nam się dłużył, troszkę oglądaliśmy filmy, ale jakoś tak się wlokło wszystko.
    Aż nagle koło 18-tej zaczęłam odczuwać tak silne bóle parte - czego się nie spodziewałam, bo jak przy pierwszym porodzie brałam znieczulenie, i Milenka wyskoczyła niemal bezboleśnie, że mąż szybko wzywał lekarzy, no i okazało się, że mamy 10 cm i zaczynamy rodzić.
    Pokój w błyskawicznym tempie zamienił się w porodówkę i zaczęła się "jazda"
    Maja okazała się dużą dziewczynką i nie bardzo miała ochotę przecisnąć się przez kanał. Ból był okropny, myślałam, że skonam. Nie wiedziałam nawet, że potrafię tak głośno krzyczeć I nagle Maja utknęła i tętno zaczęło jej spadać Usłyszałam coś o kleszczach, albo vacuum i to chyba dodało mi sił, bo przy następnym skórczu, po uprzednim nacięciu, udało się wypchnąć główkę, reszta poszła już całkiem nieźle.
    Oczywiście dumny tata przeciął pępowinę, na której Maja miała zawiązany supełek, co ma przynosić jej szczęście.
    Potem poród łóżyska i poszukiwanie drugiego łóżyska, braciszka lub siostrzyczki, któremu nie udało się dotrwać do porodu
    Jak lekarce udało się je znaleźć okazało się, że ma kształt serduszka...
    Gdy wreszcie mogłam ją wziąć na ręce - moją małą - wielką (3900g i 52cm) córunię byłam najszczęśliwszą kobietą pod słońcem i do dziś nią jestem - podwójnie



    Ostatnio edytowane przez martas ; 12-29-2013 o 15:09

  2. #2
    sagapo
    Super Moderator
    Pięknie


  3. #3
    mulan44
    Mamuśka
    cudnie


  4. #4
    Jagna
    Mamuśka
    Slicznie opisane MartusMasz dwie cudne ksiezniczki.Gratuluje.

    Cosik ostatnio malo mozna przeczytac o porodach.A tak wzruszaja opisy


  5. #5
    nunusia
    Mamuśka
    Wzruszające
    Pięknie to opisałaś


  6. #6
    Natasza28
    Mamuśka


  7. #7
    olka22
    Mamuśka
    piekne wspomnienie


  8. #8
    martas
    Mamuśka
    dzięki
    taki opis to fajna pamiątka, bo jednak z czasem się zapomina


  9. #9
    julykuy
    Nowicjusz
    Usłyszałam coś o kleszczach, albo vacuum i to chyba dodało mi sił, bo przy następnym skórczu, po uprzednim nacięciu, udało się wypchnąć główkę, reszta poszła już całkiem nieźle.
    Oczywiście dumny tata przeciął pępowinę, na której Maja miała zawiązany supełek, co ma przynosić jej szczęście.


Zamknięty Temat