moja Pieknosia urodzila sie 28.10.2012 o godz 22.41 3160,naturalnie a termin byl na 29.10.2012 mnie obudzily skurcze o 12.00 i odrazu byly regularne i skorcz nie przechodzil wogole caly czas czulam jakby byl jeden bol ktory nie przechodzil byl taki silny ze nie moglam sie ubrac nawet,modlilam sie zeby to juz za mna bylo,pojechalismy do szpitala tylko 1 cm rozwarcia,nie moglam sie rozebrac,na lozko polozyc,masakra, po wszystkich badaniach dostalam swoj pokoj w ktorym rodzilam i tam czekalam z narzeczonym bardzo mi pomogl gdyby nie od padlabym ja to od 14 po wszystkich badaniach do 22,30 ciagle w tych bolach stalam w lazience nad kranem i sie nie ruszalam ani siasc ani nic narzeczony stal obok i trzymal za reke pamietam ze o 18stej agladali i dalej byl 1 cm i mowili ze musza 4 h odczekac zeby zas zagladnac bylam przerazona zadnego znieczulenia ani nic,o 21,30 mialam juz odrazu 4 cm chwile po 21 przebili mi wody rodzilam slicznote oja 15 min bez znieczulenia bez nacinania porod swietny ale bole przedporodowe masakra 3 razy mocne parcie i na swiecie byla i powiedzialam narzeczonemu juz nigdy wiecej

--- Dopisek ---

przepraszam tam mialo byc o 22,30 i po 22

--- Dopisek ---

oczywiscie narzeczony przecinal pepowine widzial jak mala wychodzi i zajmowal sie mala po porodzie taki szczesliwy i dumny byl