Zamknięty Temat
Strona 289 z 302 PierwszyPierwszy ... 189 239 279 285 286 287 288 289 290 291 292 293 299 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 2,881 do 2,890 z 3020

Z kocykiem w kratkę, zaczynamy jesienne dyskusje.

  1. #2881
    venilia
    Mamuśka
    Ja to się bardziej czuję jak w więzieniu jak na wakacjach. Ruszyć się z domu nie da. Mąż idzie do pracy od 6 do 20 to nie mam jak po bułki wyjść. Na szczęście nie codziennie. Normalnie biorę towarzystwo i idę obojętnie pada nie pada, w pół godziny nikt się nie roztopił. Zawsze są jakieś możliwości, jak nie ma pogody to jadę do siostry, rodziców, albo przyjeżdżają do nas, gdzieś się jedzie, idzie. Potrzebuję coś ze sklepu to nie myślę czy jest sens wychodzic z chałupy i czy w ogóle jest czynne. Mąż w pracy w dużej grupie ludzi gdzie dojeżdżają autobusami pracowniczymi, mało sterylne warunki, ale wiele osób teraz na froncie walczy.
    I wiele innych, które mnie np. akurat wakacji nie przypominają.choc zapewne jest wiele osób które mogą skorzystać bo praca nie działa więc nadrabiają zaległości domowe czy sobie czytają u mnie wręcz przeciwnie, wszystko leży i kwiczy. Tak się stało i już, nic nie poradzimy, ale jakby tak wyglądały co roku moje wakacje to długo bym nie pociągnęła.

    --- Dopisek ---

    Wiadomo inaczej w domu, inaczej w mieszkaniu, inaczej z małymi dziećmi, inaczej z samodzielnymi, jeszcze inaczej jak się pracuje, albo ma starszych w domu. Moja przyjaciółka w kwarantannie bo mąż z zagranicy wrócił, a mieszkają z ojcem ponad 80 letnim, musiał iść do innej siostry to awantura bo się przepychały która. I tak to każdy musi się dopasować ją czopek w d.. i nie da rady się wykręcić z szeregu.


  2. #2882
    aneeeczka
    Mamuśka
    Ja za to musze chodzic do pracy. I wcale mi to poczucia wolności nie daje
    Łeb mnie własnie boli


  3. #2883
    marciucha
    Super Moderator
    I ja muszę chodzić.
    Wolałabym nie, z drugiej strony nie przychodzą mi myśli o kolejnym dziecku


  4. #2884
    Betty_Boop
    Olimp
    Ja nie chodze obecnie nigdzie, wszystkie moje zajecia odwolane.

    Ja juz swoje z malymi dziecmi przezylam wiec .... oddaje sie innym przyjemnosciom, i o małych bombelkach nie rozmyslam

    Gddyvym musiala teraz chodzić do roboty to wolałabym siedzieć w domu.obojętnie czy z pracą zdalną czy nie.
    Ale w domku.

    Wiele razy pracowałam zdalnie z chorym dzieckiem, bo tu nie ma płatnej opieki na dzieci.tzn jest Ale to 10 dni w roku na oboje dzieci dla jednego rodzica. Więc pracowałam z chorym dzieckiem w domu nie raz. Przyy okazji nastawiam pralka i nastawiam obiad.
    Przy dwójce małych dzieci jak były wolne dni od szkoky też nieraz pracowałam z domu.
    Kilka razy zabieralam ich do fabryki. Jednego lub oboje.
    Przetrwalismy


  5. #2885
    venilia
    Mamuśka
    Cytat aneeeczka : Zobacz post
    Ja za to musze chodzic do pracy. I wcale mi to poczucia wolności nie daje
    Nie wątpię.
    Cytat marciucha : Zobacz post
    Wolałabym nie, z drugiej strony nie przychodzą mi myśli o kolejnym dziecku
    Mi na szczęście nic nie przychodzi
    Cytat Betty_Boop : Zobacz post
    Przetrwalismy
    Nikt nie twierdzi że nie przetrwa. Ale wakacje to to nie są.


  6. #2886
    Stokrotka_32
    Mamuśka
    Veni w więzieniu jest dodatkowo spacerniak

    Mnie dziś tłumaczenie matmy pokonało pierwszoklasistce.
    Dziecię me od razu wynik podało, ale zagwozdke miałyśmy jak to poprawnie zapisać jako zadanie matematyczne.
    I w sumie nie wiem do końca jak w sumie opcji kilka jest. Ale nie wiem która poprawną wg klucza z książki


  7. #2887
    venilia
    Mamuśka
    Może Wy z liceum książkę macie
    Do Heleny pani nic nie przysyła, coś tam z angielskiego przyszło, z religii i propozycje ze świetlicy więc na razie nie ma co się ścierać. Zobaczymy co w tygodniu się zdarzy.


  8. #2888
    Betty_Boop
    Olimp
    Venilla z tego co wiem u Ciebie i na wakacjach zasuw na pełnych obrotach, więc jak nie jak tak? No masz jak na wakacjach.

    Dzieci są w domu, nie zawsze można wyjść, bo deszcz, bo jedno z dzieci chore. A placówki zamknięte.


    Stokrotka jak czytam co macie w pierwszej klasie to strach co będzie w 7.
    Mój bratanek chodzi o do 1 klasy, kilka razy robiłam z nim lekcje. Poszło w 10 minut z czarowaniem jego, że może to czy tamto to pozznniieeejj.
    Także mam wrażenie, że w jednym kraju zupełnie inne wytyczne co do nauki w szkołach podstawowych.w jednej szkole cała masa, w drugiej jest mało.


  9. #2889
    Stokrotka_32
    Mamuśka
    Bety tu nie chodzi o to ze jest dużo.Tylko po prostu nie umiem tlumaczyć czegoś na poziomie 1 klasy aby dotarło do mojego dziecka.

    Bo zadanie banalne,
    w stylu jest 10 jabłek, 2 dzieci zjadło po 2 jabłka. Pozostałe dzieci zjadły po 1 jabłku . Ile dzieci jadło jabłka. Więc moje dziecko od razu mówi ze 8 dzieci zjadło jabłka.
    Tylko się zastanawiałam jak wg klucza poprawnie powinna to zapisać w zeszycie jako działanie/działania matematyczne :P Bo moje dziecko zapisało tak 8 = 2 +2 +1+1+1+1+1+1 i pod każda liczbą z prawej strony narysowało ludzika :P

    Ale co się dziwisz analitykiem z zawodu jestem :P

    Opcja nr 2 to : 8-2-2 = 6 ; 2+ 6 = 8
    Pewnie jest jeszcze kilka opcji co najmniej:P

    --- Dopisek ---

    A potem analgiczne zadanie na innych liczbach zapisała zaś np. 8-2-2-1-1-1-1-1-1=0 i też ludziki narysowała

    --- Dopisek ---

    Bety mysle zew duzo zalezy też od dziecka i jego podejscia. Dzis wszystko zrobiła L błyskawicznie. A czasami to jest męka zeby w ogóle siadła i to zrobiła.

    Np ma problem ze świadomym użyciem tego że dodawanie jest odwrotnością odejmowania. Pisze świadomym, bo jak robi zadania tekstowe to nieświadomie tak właśnie sobie w głowie liczy.

    Liczy w głowie i ani myśli ćwiczyć powyższą zasadę.
    np ma : ___ - 7 = 8

    Zadanie polega na tym że na na kwadratach zaznaczyć : 8 kratek i potem do tego 'dodać' siedem kratek i wyjdzie jej szukana liczba. I DOPIERO ją wpisać.
    'Ona tego robić nie będzie, bo ona wie ze tu ma być 15 i ona nie rozumie co ma dodawać skoro to odejmowanie.'
    I tak 30 minut jej próbowałam tłumaczyć juz kurcze na patyczkach i liczbach z zakresu 1-50 żeby w głowie odjąć nie umiała.


  10. #2890
    Betty_Boop
    Olimp
    No tak masz za mocno analityczne podejście do jabłek i ludzikow.

    Bo ja bym narysowala 10 jablek, 10 ludzikow i strzałkami oznaczała ile ludzikow ile jabłek zjadło.
    I po zadaniu

    W życiu był nie rozwijała tego na działanie matematyczne.
    O fuj ble.
    Kto wymyślił matematykę?
    Kto wymyślił zadania tekstowe w pierwszej klasie? gdzie dzieci powinny usystematyzować proste dodawanie i liczenie, do znudzenia. Żeby potem automatyczne dodawać i odejmować.

    A potem mnożyć i dzielić.



Zamknięty Temat