Zamknięty Temat
Strona 50 z 61 PierwszyPierwszy ... 40 46 47 48 49 50 51 52 53 54 60 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 491 do 500 z 603

wiosenne maluszki opuszczają nasze brzuszki część 55

  1. #491
    sweetsheep
    Mamuśka
    O widzę, że u Milli się coś powoli rozkręca.
    Asia, kochanie, dziękuje za troskę

    Wczoraj, jak wiecie, miałam iść na test oxy. Już tłumaczę po co. Lekarz, jak zobaczył, że dzieciątko jest małe (co usg to inna waga, więc ja już kompletnie w to nie wierzę), to powiedział, że może się okazać, że jest niedojrzałe i nie poradzi sobie z trudami porodu sn. Więc żeby to sprawdzić, wywołamy skurcze i zobaczymy, jak reaguje serduszko Olusi. Jak będzie ok, to wychodzę od razu ze szpitala, jak nie to robią mi cc.
    A więc przyszłam wczoraj na ktg - byłam w szpitalu po 8, weszłam o 11.30, zrobili ktg, wszystko ok, więc na oddział, czyli porodówkę. No i czekanie, aż wypełnią jakieś papiery, potem pobieranie krwi, znów czekanie, badanie przez polożną (szyjka jeszcze długa, rozwarcia brak) i podpięcie pod ktg. Aha, i wszyscy przekonani, że dziś urodzę, a więc zero jedzenia. Ja miałam pewność, że jeszcze nie nadszedł ten czas i że wrócę do domu, zresztą nawet nie byłam przygotowana na dłuższy pobyt. Oczywiście męża do mnie nie wpuścili, ale można było rozmawiać przez komórkę.
    Do rzeczy. Leżałam pod tym ktg ponad 2 godziny, wszystko już mnie boli, oksytocyny mi nie podlączają, więc się wkurzyłam i proszę o rozmowę z lekarzem. Kazałam sobie wytłumaczyć wszystkie za i przeciw mojemu pobytowi w tym szpitalu, lekarka nie umiała mi odpowiedzieć na pytania, obraziła się na mnie i przysłała lekarza. Ten wreszcie normalnie ze mną porozmawiał i powiedział, że po teście, jeśli wszystko będzie ok, mogę wyjść, ale tylko na własne żądanie, bo gdyby coś się działo, to szpital nie bierze odpowiedzialności. Po kolejnej godzinie czekania (ale już bez ktg) podłączono mi oxy. Strasznie się bałam, ze Mała źle zareaguje na skurcze, albo że te skurcze się nie pojawią, ale na szczęście po 1,5 godz. okazało się, że skurcze już są wystarczające (nie bolało, ale czułam), a tętno Oli jest bardzo ładne. A więc jeszcze godzina - dwie na obserwacji i wychodzimy.
    W rzeczywistości wyszłam dopiero o 21.20, ale bardzo szczęsliwa, że nie musze tam leżeć. dziewczyny, ja czułam, że ani mnie, ani małej nie będzie tam dobrze, ani się nie wyśpimy, ani nie przejdziemy, a skoro nic złego się nie dzieje, to nie widziałam potrzeby zostawania w szpitalu.Mam nadzieję, ze dobrze zrobiłam.

    Wybaczcie przydługą opowieść.


  2. #492
    aanuusiaa
    Mamuśka
    Cytat sunrise : Zobacz post
    skarbie mi tez zwineli takze nie jestes sama
    i ładnie to tak, słonko kraść:P
    Cytat sunrise : Zobacz post
    jak do 2,przeciez razem rodzimy a ja przed 19 to na porodowke nie jade
    kochana 2 kwiecień to takie minimum:P
    asia22 no to teraz hop siup leżeć obijać się tv smakołyki i ii i i i i dalej leżeć:P


  3. #493
    asia22
    Mamuśka
    Cytat aanuusiaa : Zobacz post
    asia22 no to teraz hop siup leżeć obijać się tv smakołyki i ii i i i i dalej leżeć:P
    nie umiem tak,5 minut poleze i nudzi mi sie


  4. #494
    sunrise
    Mamuśka
    sweetesheep czyli w porządku. Powiedz mi - czy w tym samym szpitalu planujesz rodzić? Mężów nie wpuszczają?


  5. #495
    asia22
    Mamuśka
    Cytat sweetsheep : Zobacz post
    Mam nadzieję, ze dobrze zrobiłam.
    jezeli dobrze sie czujesz i z mala ok to chyba nic wam nie zagraza!!!
    a na ktg kiedy idziesz???


  6. #496
    sweetsheep
    Mamuśka
    sweetesheep czyli w porządku. Powiedz mi - czy w tym samym szpitalu planujesz rodzić? Mężów nie wpuszczają?
    niestety muszę tam rodzić, choć to mi się nie podoba. Jeśli jest wolna sala do porodów rodzinnych, to mąż może być, jeśli nie, to czek na korytarzu. Ale przeraziło mnie jeszcze coś innego, dziewczyny tam cały poród leżały pod ktg, nie wolno chodzić, nawet nie mogły wyjść do toalety - dostawały basen.

    --- Dopisek ---

    asia, na ktg we wtorek i piatek


  7. #497
    asia22
    Mamuśka
    Cytat sweetsheep : Zobacz post
    Ale przeraziło mnie jeszcze coś innego, dziewczyny tam cały poród leżały pod ktg, nie wolno chodzić, nawet nie mogły wyjść do toalety - dostawały basen.
    i to sie u nas w polsce nazywa"rodzic po ludzku"


  8. #498
    sunrise
    Mamuśka
    [sweetsheep] niestety muszę tam rodzić, choć to mi się nie podoba. Jeśli jest wolna sala do porodów rodzinnych, to mąż może być, jeśli nie, to czek na korytarzu. Ale przeraziło mnie jeszcze coś innego, dziewczyny tam cały poród leżały pod ktg, nie wolno chodzić, nawet nie mogły wyjść do toalety - dostawały basen.[COLOR="Silver"]


    No to nieciekawie. Strasznie zacofane podejście do rodzącej Trudno jest tak leżeć cały czas przez I fazę porodu. Szkoda, że nie możesz rodzić w innym szpitalu.

    Ostatnio edytowane przez sunrise ; 03-27-2010 o 11:04

  9. #499
    sweetsheep
    Mamuśka
    sunrise, chciałam w innym, ale niestety w poradni patologii wbili mi w kartę "poród w Klinice Uniwersyteckiej" i w innym szpitalu mogą mnie nie przyjąć. A tradycja chyba taka, jak w pierwszych latach dzialania tej kliniki. Położne w sumie były miłe, ja tam cudów nie oczekiwałam, ale nie spodziewałam się przykucia do łożka przez ileś tam godzin.


  10. #500
    mozajkajesienna
    Mamuśka
    dzieńdoberek. kurde myślałam ze się u milli rozkręci.
    Cytat sweetsheep : Zobacz post
    Ale przeraziło mnie jeszcze coś innego, dziewczyny tam cały poród leżały pod ktg, nie wolno chodzić, nawet nie mogły wyjść do toalety - dostawały basen.
    szok normalnie. u mnie w szpitalu tez jest się cały czas do ktg podłączonym ale sprzęt jest bezprzewodowy i można chodzić. myślałam, ze tego typu podejscie do rodzacej to historia.


Zamknięty Temat
Strona 50 z 61 PierwszyPierwszy ... 40 46 47 48 49 50 51 52 53 54 60 ... OstatniOstatni

Tagi dla tego tematu