no tak dzwoniłam do pediatry i sie zdziwił po co mi usgbo on widział ze wszystko ok
ale jak tak bardzo chce to mi da skierowanie
Betty_Boop, dzwoniłamtylko skierowanko i mozna jechac
![]()
ciesze sie bardzo
bedziesz spokojniejsza![]()
no tak dzwoniłam do pediatry i sie zdziwił po co mi usgbo on widział ze wszystko ok
ale jak tak bardzo chce to mi da skierowanie
Betty_Boop, dzwoniłamtylko skierowanko i mozna jechac
![]()
ciesze sie bardzo
bedziesz spokojniejsza![]()
Betty_Boop,![]()
![]()
Pamiętajcie dziewczyny zawsze róbcie USG stawów biodrowych. Lekarz na 100% będzie wtedy pewny i wy tez, że wszystko ok.
Drodzy Państwo, zwracam się z wielką prośbą o wypełnienie poniższej ankiety odnośnie wrodzonej dysplazji stawu biodrowego u dzieci. Jestem studentką V roku fizjoterapii i piszę prace magisterską na ten temat. Z góry dziękuję za poświęcony czas!!
Regulamin pkt.8
Widzę, ze już dawno tu nikt nie zaglądał, a ja chciała bym się podzielić moim problemem. moja córeczka ma obecnie 10 miesięcy i dwa tygodnie od prawie 5 tygodni ma założony gips z powodu dysplazji stawu biodrowego lewego. Miałam robione 2 USG przez tzw. specjalistę który twierdził, ze bioderka są O.k tylko nie maja tzw, jąder kostnienia i polecił przyjść za dwa miesiące na szczęście zapisałam się do innego lekarza i co się okazało dysplazja! Ale ze lekarka nie chciała w 100% podważyć słów poprzedniego dała mi dodatkowe namiary na inna świetną lekarkę niestety na wizytę musiałyśmy czekać prawie kolejny miesiąc. Następna lekarka potwierdziła słowa poprzedniczki, ale po wykonaniu USG dodatkowo skierowała mnie na prześwietlenie RTG jak zobaczyłam zdjęcie to ja już sama wiedziałam ze jest źle. Skierowała nas do szpitala w Piekarach na wyciąg over head a następnie repozycja stawu w znieczuleniu ogólnym i gips po 4 tygodniach zmiana tak ze narazie z tego co wiem gips
będzie nosiła co najmniej 12 tygodni a później zobaczymy. Chciała bym ostrzec wszystkie matki żeby nie ufały tylko jednemu lekarzowi konsultujcie sie u innych puki nie jest za późno!!!!!!!! z tego co wie my jesteśmy drugim przypadkiem złej diagnozy od tego samego lekarza "wielkiego specjalisty " poznałyśmy się właśnie w szpitalu tamtej dziewczynce robił nawet 4 razy USG twierdząc, ze wszystko w porzadku dopóki nie zaczęła chodzić i kuleć. Ku przestrodze wszystkim mamom !!!!!!!!!!!!
przeczytałąm cały topic i powiem szczerze, że jestem lekko przerażonaDo tej pory jakos tak bagatelizowałam te przypadlosc Zuzki, ale jak czytam o tych gipsach i wyciągach to włos się jeży. U nas jest stwierdzona IIa prawego bioderka, odkąd Z skonczyla 2 miesiace, pieluchujemy szeroko - niesttey nic nie pomagało... We wtorek na kontroli założono zuzi poduszkę frejki (masakra).... Chodzi w tym cholerstwie juz 3 dzien, jest nie do poznania, non stop krzyczy, nie moze spać.... żal mi strasznie jej.... staram się jej jak najmniej zdejmować tę frejkę, ale do przewijania i kąpieli muss. Najgorsze jest że Zuzia już zaczynala siedziec samodzielnie, a tu nagle ta poducha i tera nie ma mowy nawet o pzrekręcaniu się na boczki......
(((
miszka - ta poducha dużo pomoże, ja miałam dysplazję obu bioder i miałam najpierw pieluchowanie potrójne, a później szynę od skończonego 4 miesiąca do 2 lat i teraz mam równe nogi bo rodzice dopilnowali, u innej dziewczyny ma nogę krótszą o 3-4 cm. Więc pilnuj a i z czasem się przyzwyczai.
hej
miszka00, agunia29 przeczytałam Wasze posty i postanowiłam przypomnieć się w tym temacie. Jestem mamą 3-letniej już Martusi, u której wykryta była dysplazja st.b z podwichnięciem oraz brak jąder kostnienia. Miała frejke przez ładnych pare miesięcy, potem przez chwilę szynę ortopedyczną. Schorzenie zdiagnozowane we wrzesniu 2007, wyleczone we wrześniu 2008. Według naszej pani doktor, schorzenie było bardzo bardzo poważne i cudem uniknęliśmy gipsu ale wszystko dzięki temu że byliśmy niesamowicie konsekwentni z tą frejką. Na początku było nam wszystkim bardzo ciężko a teraz z perspektywy czasu uważam że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Martusia spedziła w niej całą zimę dzięki czemu było jej dodatkowo cieplutko, a potem szynko dogoniła rówieśników w nauce chodzenia - po prostu błyskawicznie. raczkowanie trwało może góra tydzień, potem podnoszenie się z przytrzymywaniem i chodzenie za rączki, gdzieś ok 3 miesiecy i śmiga teraz jak wariat a o chorym bioderku już zapomnieliśmy.
A no i ważne też potem jest dobre obuwie. My kupowaliśmy pantofelki z obcasem thomasa bo po dysplazji zwłaszcza u dziewczynek pojawia się koślawość, tak było przez moment i u nas ale już przeszło. Jest już wszystko dobrze.
Także, dziewczyny, życzę siły, wytrwałości i zobaczycie że będzie wszystko OK. Najważniejsze, że żyjemy w czasach kiedy tę dysplazję można całkowicie wyleczyć. Kiedyś wykrywano ją dopiero jak dziecko zaczynało chodzić i niestety było już za późno żeby ją całkiem wyleczyć.