Jejku, Aniutka29, szczęście że wszystko dobrze sie skończyło.
Jejku, Aniutka29, szczęście że wszystko dobrze sie skończyło.
Aniutka29, współczuję przeżycia! Najważniejsze że Michałkowi nic się nie stało, że szybko zareagowałaś!
I dzięki wielkie za te informacje, człowiek czasem nie zdaje sobie sprawy co się może zdarzyć a przede wszystkim jak zareagować. Od dziś też będę ostrożniejsza
Przytulam Was mocnooo
nic nie robili, bo przyjechali po ok. 30min. (13km) i juz bylo ok. Mati mial wtedy goraczke 40st. wymiotowal i nawet nie mial sily glowy trzymacAniutka29 :
oddech zlapal dosc szybko, tylko mu frida odessalam w gardla
Agnieszka2211, Boze, współczuję...to strasznie długo to pogotowie do Was jechało, a w takich momentach liczą się przecież sekundy...całe szczęście, że Matiemu też nic się nie stało i podziwiam Cię za zachowanie zimnej krwi, nie wiem, czy potrafiłabym odessać to fridą i czy w ogóle wpadłabym na to, człowiek jest w takim szoku w takiej sytuacji...a Twój małż był wtedy w domu? Bo mojego niestety nie było![]()
[ Dodano: Sro Kwi 01, 2009 15:34 ]
a mnie się wydaje, ze wieczność minęła, zanim Miś zaczął oddychaćAgnieszka2211 :
![]()
nie, on byl w pracy (to bylo po 4 rano) i widzial jak pogotowie sie spieszylo. Na szczescie mieszkam z rodzicami i tata mi pomagal, a mama wzywala pogotowie. My wzywalismy w sumie przez goraczke, bo nic nie zbijalo jej, a maly nie wiedzialam czy taki slaby, czy w ogole przytomny.Aniutka29 :
Przyjechali, osluchali i pojechali - kazali isc do przychodni![]()
[ Dodano: Sro Kwi 01, 2009 15:39 ]
ja tez nie patrzylam racjonalnie... ja w ciazy, dzwigajaca tak chore i duszace sie dziecko, nie dawalam rady...Aniutka29 :
ech, lepiej zapomniec
![]()
Ech...Agnieszka2211 :
![]()
Do nas przyjechali, jak juz oddychał Michałek, zbadali go, było juz ok, teraz mam iść do kontroli po paru dniach osłuchać płucka
[ Dodano: Sro Kwi 01, 2009 15:40 ]
zgadza się! I OBY NIGDY WIĘCEJ PODOBNYCH SYTUACJI!!!ech, lepiej zapomniec
Aniutka29 współczuję bardzo i wyobrażam sobie co przeżyłaś.Dobrze,że szczęśliwie wszystko się skończyło.
Ja nie tak dawno miałam podobną sytuację,dawaąłm Natalii syrop co prawda z łyżeczki ale jakoś niefortunnie połknęła i dostał się do dróg oddechowych.Na szczęście skończyło się na tym że potwornie się krztusiła,kaszlała była cała czerwona ale oddechu nie straciła.
Ale mi serce mało co nie wyskoczyło ze strachu![]()
Aniutka29,
widzialam to co napisałaś już rano , ale no nie umielam nic napisać, serce mi stanęło,,,,,,,,,,,,,,...........
.......,że Miś taki biedny i Ty sama z tym ,przykro mi,
ale bardzo dzielna i mądra z Ciebie mamuśka , zachowałaś zimną krew!
wszystko już jest dobrze kochana , przytulam mocno![]()
i przesyłam wielkiego buziaczka dla Misia
co do samego podawania strzykawką , to fakt, ale ja powiem z innej strony ,
jak ja to widze ,
samo podawanie strzykawką chyba nie jest niebezpieczne tylko takie wstrzykiwanie na siłę (takie wlewanie do gardła ,,,, ) a powiem , przyznam , że sama pare razy tak zrobilam , na siłę, no same wiecie , że różne są sytuacje , dziecko płacze , histerycznie , strasznie , matka jest przerażona bo płacz trwa i trwa,,,,,i chce jak najszybciej "wlać" ten syropek, a takie "szybkie wstrzyknięcie" wtedy najlepsze,,,,,,,,,,,,, no i ja pare razy tak dałam , wlałam prosto do gardła, nawet chyba nie musiał Fifek tego połknąc,
i zdałam sobie sprawę , że mogło się zdarzyć to samo![]()
ogólnie jak daję syropek, tak na spokojnie to Fifek powolutku ssie tą końcówkę strzykawki , ssie powolutku aż do samego końca , nie tak na szybko,,,, po troszku,
czyli jak dziecko jest niespokojne, nie daje sobie "wlać " syropku ,,,, to lepiej z niego zrezygnować , az bedzie spokojniejsze,,,,, albo tylko łyżeczką oczywiście,
no trzeba jednak faktycznie umiejętnie posługiwać się tą strzykawką i powolutku , spokojnie wlewać syropek,,,,,
kochana
jak pomyslę ze czasem tak "wlewałam" Fifkowi prosto do gardła ten syropek ..................
no niestety czasem też uczymy się na doświadczeniu innych ,,,,,,![]()
niewiem co jeszcze napisać![]()
![]()
zdrówka dla Misia![]()
Aniutka29, Boże kochany , strasznie mi przykro że musieliście to przeżyć![]()
Ja pamietam jak Laurcia była malutka i częśto sie zachłystała przy jedzeniu , miałam wtedy czarne scenariusze przed oczami i człowiekowi słabo się robiło![]()
Pamiętacie "Zmienników" córka aktorki Ewy Błaszczyk przy podawaniu leku zakrztusiła się i była taka sama sytuacja , dziewczynka do dzis jest "roślinką"![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
brak słów,,,,,,,,,,,,przy podawaniu leku zakrztusiła się i była taka sama sytuacja , dziewczynka do dzis jest "roślinką"![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
matka dba o dziecko , robi co może ,,,,,,,,, jak może,,,,,,,,, podaje lek na ból , na gorączkę , i nastepuje takie coś ,,,,,,,,,,,
![]()