Z Mateuszem w ciazy dokladnie nie pamietam wiem ze najpierw byl test,2 kreseczki a dopiero pozniej gin.Z aniolkiem test zrobiony w 4t3d , pozniej gin. Z Laurina w 3t5d gin powiedzial mi juz ze ciaze podejrzewa, w terminie @ 4tc zrobiony test pokazal 2 kreseczki
ja dowiedzialam sie chyba w 4tc w bardzo smieszny sposob bo to kolezanka kupila mi test i kazala natychmiast do siebie przyjecha i go zrobic hahaha teraz ile razy sie spotykamy to mamy z tego niezly ubaw
Z aniołkiem test zrobiłam w 4t3d, choć tempka już wcześniej pokazywała że chyba się udało.
Teraz z Piotrusiem betę zrobiłam w 4t1d. Zrobiłabym wcześniej ale po pierwsze musiałam przepisową ilość dni odczekać od zastrzyku na pęknięcie a poza tym zaczęłam podejrzewać w trakcie długiego weekendu więc wszystko i tak było pozamykane.
A więc kolezanki ja 1 test zrobiłam w 31 dc wyszedł niestety negatywny. kolejny zrobiłam w 36 dc i juz ujrzałam 2 kreseczki na początku słabe a z dnia na dzień mocniejsze.
Dodam że cykle miałam około 34 dniowe. a owulację dośc pożno bo dopiero w 24 d cyklu. tak że około 4 tygodnia.
Dowiedziałam się bardzo szybko. Był, to trzeci tydzień, nie pamiętam dni. To był pierwszy miesiąc naszych starań i testowałam co chwila, nawet jak jeszcze nie było szans, by na teście pojawiły się dwie kreski, ale ja już coś czułam Doszłam do tego że codziennie obsikiwałam test nawet nie czekałam tych dwu minut, które odczekać trzeba i test chowałam do szafki. Któregoś dnia, chyba podczas sprzątania (chociaż wiem, wiem, wiem nie powinno się tak robić), wyciągnęłam test z poprzedniego dnia, a tam bladziutka kreseczka, aż mi ręce zadrżały! Zrobiłam szybciutko drugi test i to samo. Kolejnego dnia poleciałam na betę i kupiłam jeszcze dwa dokładniejsze testy, tym razem kreseczki były już całkiem, całkiem pokaźne