Od samego początku na L4... pracuję w szpitalu i mam bardzo duży kontakt z krwią a co za tym idzie duże ryzyko zakażeń.
Od samego początku na L4... pracuję w szpitalu i mam bardzo duży kontakt z krwią a co za tym idzie duże ryzyko zakażeń.
to tak jak ja , pobierania krwi, punkcje itdAsiula76 :
kurcze sama rozsadne kobitki tutaj
![]()
free77, ja wiem ze chciałabys być w porządku co do pracodawcy, ale dzidzia najwazniejsza...
Ja byłam też w głupiej sytuacji, bo w ciążę zaszłam w miesiąc po podjęciu nowej pracy, cieszyłam się , ale tak mi było glupio rozmawiać z szefową... Ale nie było tak źle, pogratulowała i dostosowała sie do mnie.
pamietaj fasolka najwazniejsza.
Agnieszka2211, holly,![]()
![]()
Ja w ciążę zaszłam w październiku, a od 1 grudnia byłam juz na zwolnieniu ze względu na rodzaj wykonywanej pracy: w tamtym czasie za kółkiem spędzałam po kilka, a nawet kilkanaście godzin dziennie, a potem jeszcze kilka godzin schodziło mi na kontroli oddziału.
I dobrze zrobiłam, bo okazało się, że ok. 20 t.c. zrobiło mi się rozwarcie i tylko dzięki temu, ze siedziałam w domu i odpoczywałam oraz na czas pojechałam do gina uratowałam ciążę...
gdybym była wtedy w trasie, na 90% mogłabym poronić...
Free77, Ty nie cuduj i uciekaj na L4...
![]()
Ja od samego początku. W dzień drugiej bety poszłam do gina.
Tak byliśmy umówieni, ze względu na stratę pierwszej ciąży.
Ja koło 21 tc, ale w między czasie zaliczyłam szpital
ja jestem na l4 od ok 8 tygodnia przez krwawienie ktore mialam.
Lekarz mi juz potem nie kazał wracac do pracy (też pracuje w szpitalu).
ja wyslalam glos ale to byl czas przeszly, bylam na zwolnieniu od 11tc z dawidem, bio mialam krwawienia i tak juz do konca bylam bo ciagle jakies problymy byly