Wysłany: Pią Maj 18, 2007 11:19 Objawy porodu czyli jak to się zaczeło,,,
Mamuśki kochane ,,,
pomóżcie nam ciężarówkom i opiszcie jak sie u was rozpoczął poród ,,,,
chodzi mi o to co czułyście juz dwa , trzy tygodnie przed porodem ,,, czy może jakies kłucia szyjki , uczucie rozpierania
i jak to było w dniu porodu ,,czy odeszly wam wody ,, jak to było z tym czopem ,,, czy odszedł w dniu porodu czy kilka dni wczesniej ,,,,, czy bolały was krzyże ,, a może czułyście sie jak na @ .....
książki książkami , fachowe opisy objawów porodu opisami ale my chcemy wiedzieć jak to było naprawde ,,,, bo wiadomo ze prawda jest czesto inna i bardziej skomplikowana niż to opisują w fachowych poradnikach ,,,
jak chodziłyście na kontrolę do gina to czy celnie okreslał on jak kiedy zacznie sie poród? czy mówił np że juz jest małe rozwarcie i poród rozpocznie sie w ciagu kilku dni a rozpoczynał się za kilka godzin lub za.. kilka tygodni ,,,,???
ciekawość nas rozpiera,,, czekamy na Wasze opisy i porady
pipi, Kochana, urodziłam 4 dni po terminie i nie czułam nic wcześniej. Tylko czasami bolał mnie brzuch na @. Rozwarcia nie miałam wcześniej, tylko lekarz raz powiedział, że szyjka się skróciła i że w sumie mogłabym już rodzić i tak chodziłam jeszcze kilkanaście dni...Zadne długie męczące spacery nie przyspieszyły u mnie porodu, nawet wypiłam raz reddsa, bo niby bąbelki wyganiaja maluszka- bzdura, w moim przypadku się nie sprawdziło.
Dzień rozpoczęcia porodu-niedziela.Około godziny 16 mocniejsze @-powe bóle powtarzające się najpierw co 15 minut.Nie robiłam sobie z nich nic, bo myślałam, że jak zwykle nic z tego nie będzie, poprostu załamka totalna.Poszłam się położyć z zegarkiem w ręku i karteczką.Bóle co 7 minut, 5, czasem 3...Nie przechodziły do końca tylko sie nasilały. Chciałam się przespać, ale najpierw zrobić siusiu. Posżłam do ubikacji i jak schodziłam to w kibelku czop śluzowy w kawałkach, śladowe ilości krwi i woda cieknąca po nogach...telefon na taxi, torba w rękę i siup na porodówkę.
Byłam tam o godzinie 18:00, a urodziłam o 1:40.Córeczka Ola 9 pkt. 55 cm, 3700 waga
No to może ja opiszę jak to było u mnie ...
Od 21 tc brałam bardzo duże ilości fenoterolu ( leku chamującego skurcze). Tabletki odstawiłam na własną odpowiedzialność w w połowie 36 tc (to była środa). No i wtedy zaczęły się objawy zwiastujące zbliżający poród. Gwałtowanie opadł mi brzuch, co było przyczyną wystąpienia silnych bóli krzyżowych (poniedziałek). Czop, odchodził już od jakiegoś czasu, przynajmniej tak mi się wydaje bo tym bliżej końca tym śłuzu było coraz więcej. Meczyłam się tak jeszcze 5 dni, codziennie miałam skurcze, ale dośc nieregularne aby jechać z takimi do szpitala ... W piatek rano mój organizm zaczął się silnie oczyszczać. Bez przerwy biegałam do ubikacji. No i wkońcu stopniowa zaczęły pojawiać sie regularne skurcze. Od 5 do 7 rano były już tak bolsne, że z bólu krzyczałam. Na porodówke trafiłam z 6 centymetrowym rozwarciem (dostałam ochrzan, ze tak długo czekałam, że przez to dziecko mogłam urodzić w domu albo w samochodzie). Martynka była od momentu przyjazdu na porodówce po 1,5 godzinie na świecie - 3370g i 54 cm , dostała 9 pkt Apgar.
Mam nadzieje, że chociaż troche pomogłam :)
[ Dodano: Pią Maj 18, 2007 12:57 ]
Dodam, jeszcze, ze u mnie rozwarcie pojawiło się już w 5 miesiącu, a moja gina na każdej wizycie twierdziła, że w każdej chwili moge urodzić. Naszczęście udało mi się donosić do bezpiecznego terminu. Tydzień przed porodem szyjki już nie miałam, a rozwarcie było na 3 cm.
Imię: Ada Pomógł: 993 razy Wiek: 28 Dołączył: 11 Lut 2007 Posty: 7878 Skąd: z WYSPY
Wysłany: Pią Maj 18, 2007 14:37
kasieńka napisał/a:
nie czułam nic wcześniej. Tylko czasami bolał mnie brzuch na @. Rozwarcia nie miałam wcześniej, tylko lekarz raz powiedział, że szyjka się skróciła i że w sumie mogłabym już rodzić i tak chodziłam jeszcze kilkanaście dni...Zadne długie męczące spacery nie przyspieszyły u mnie porodu,
no to ja przechodzę właśnie coś podobnego......
i czekam sobie.....a to już drugi dzień po terminie
nawet sprzątanie na kolanach i wycieczki po schodach nie wyganiają mojego uparciuszka z brzuszka
trzy dni temu pojawiło się brunatne plamienie....ale teraz znowu cisza.Mały aktywny...na tyle ile może,bóle jak na @ czuję....ale są znośne i napewno nie porodowe.
to moze opisze jak to bylo u mnie:) choc pewnie zbytnio nie pomoge
wczesniej czulam takie bole jak na @ (zreszta tak jak kazda z nas) i brzuch mi twardnial - wystepowalo to razem z tymi @-owymi bolami.. w dzien porodu mialam zglosic sie do szpitala.. moj gin tak mnie przebadal, ze odszedl mi czop a potem dostalam zastrzyk na wywolanie porodu..
co do boli to u mnie zaczelo sie tak jak bylo w domu czyli delikatne @-owe bole, a potem zaczely sie mocniejsze i odrazu wystepowaly co 4 min i trawaly poczatkowo 30s co potem przerodzilo sie w 60 s.. i bole po 1,5 godzi byly juz co 1-2min..
aha do szpitala przyszlam majac juz 3cm rozwarcia i az 1 skurcz na KTG sie wtedy zapisal:)
co do wod plodowych to p[rzebili mi pecherz na porodowce
to chyba tyle z mojego doswiadczenia
Pomógł: 170 razy Dołączył: 11 Lut 2007 Posty: 3257
Wysłany: Pią Maj 18, 2007 16:38
no u mnie brzuch opadł już w 7 miesiącu i miałam skurcze
więc przed porodem niemiało co opaść
miałam termin porodu na 20 stycznia
lecz pierwszego stycznia zaczeły sie skurcze co 1 godz
potem cisza a o 23 zaczeły sie ponownie i były co 25 min
czas przerw się skracał rano miałam co 15 min
i bolał brzuszek jak na @
o 12 pojechałam na porodówke
rozwarcie na 2 a skurcze co 3 min
kazali skakac na piłce i dopiero odszedł czop
wody mi nieodeszły połozna musiała przebić
o 19:25 urodził się synek
niezawsze sa jakies wcześniejze zwiastuny porodu
Pomógł: 116 razy Dołączył: 13 Lut 2007 Posty: 1304
Wysłany: Pią Maj 18, 2007 17:14
u mnie 3 tygodnie przed terminem byly juz bolesne regularne skurcze nie piszace sie na KTG twajace nawet kilka godzin co 5-10 minut, czop odszedl tydzien przed porodem, urodzila w terminie wyznaczonym przez USG w 12 tyg czyli dzien przed terminem wg OM, o 3 w nocy odeszly wodyo 4:30 zaczely sie skurcze, a o 10:15 mala byla na swiecie co ciekawe w czasie calego porodu nie zapisal sie na KTG zaden skurcz porodowy bo wszystkie byly od krzyza...
A u nas wyglądało to tak, że ok 3 tygodni przed TP mialam już skurcze przepowiadające, ktore przychodziły, trwały kilka godzin po czym zanikały (nie były bolesna - takie bóle jak na @ i twardnienie brzucha). 2 tygodnie przed TP szyjka była miekka a główka nisko. 4 dni przed TP (rano o godz 8) odszedl mi czop i miałam leciutkie plamienie. Po południu (o godz. 18) pojechalam na IP (skurcze mialam ale bezbolesne). Po zbadaniu miałam 2 cm rozwarcia, a po godzinie 3 cm. Zostawiono mnie. O 1 w nocy zaczęły się skurcze co 6 minut - już bolesne. Chodziłam po sali. Po pół godziny zaczęły sie co 3 minuty i były coraz mocniejsze. Zaczął mnie boleć krzyż. O 2:30 w nocy wzieli mnie na porodowkę - miałam 4 cm rozwarcia. Siedziałam cały czas potem na piłce i skakałam. Skurcze robiły się coraz mocniejsze a miedzy nimi przysypiałam. Gdy koło 5:40 wzieli mnie na stół do badania miałam 5 cm rozwarcia, podczas badania odeszły mi wody i rozwarcie skoczyło na 8 cm i po chwili na 10 cm. Przed 6 rano zaczeliśmy przeć. W tym momencie myślałam że nigdy więcej dzieci i ciąży i porodu ! Po 15 minutach parcia poczulam jak syn wyskoczył i usłyszałam jego krzyk - najpiękniejszy dźwiek na świecie. Po chwili położyli mi go na brzuchu, a on odwrócił głowę w stronę piersi i rączkami ją objął - najpiękniejsze uczucie na świecie ! W jednym momencie zapomniałam o całym bólu ! Potem wzieli syna i zaczeli mnie szyć - strasznie mnie porozrywał w środku. Ale jak potem przyniesli mi synusia umytego i ubranego to już byłam wniebowzięta i już bólu nie pamietałam. Po kilku godzinach sama przeszłam na własnych nogach na salę, a za godzinę już siedzialam na łóżku. Po 2 dniach wysziśmy do domu.
uwierzcie mi - porod jest bolesny, nieoszukujmy się, ale gdy uslyszycie pierwszy krzyk swojego dziecka zapomnicie o wszystkim !
Z dnia na dzień jest coraz lepiej ! Dziecko to najpiekniejszy cud na świecie !
Ale się rozpisalam hiih jak sobie przypomnę pierwszy widok synusia jak mi go na piersiach polożyli to łzy same mi lecą do oczu ze szczęścia ....
U mnie nic nie przepowiadało porodu, jedynie położna ze szkoły rodzenia stwierdziła,że urodzę przed terminem. Nawet gin powiedział na wizycie ( w środę), że sobie jeszcze pochodzę. W niedzielę zabawilismy się z mężusiem i o 3 w nocy poczułam skurcze. Bolało słabiutko jak na @ od razu co 5 minut, potem co 4. Bóli krzyżowych nie miałam. Czop odszedł mi chyba z tydzień wcześniej,ale tego dokładnie nie pamiętam. Do szpitala dotarliśmy o 5. O 8.30 urodziłam Sylwię (50cm, 2970g). Moja mama stwierdziła,że mogę rodzić dzieci,bo tak łatwo i szybko mi poszło (całkowity czas porodu-5,5 godziny).
Dziewczyny nie bójcie się porodów, trzeba mieć dobre nastawienie. Ja takie miałam i może to mi pomogło. Acha - i we wszystkim słuchać położnej.
Boleć boli ale za to jaką nagrodę otrzymujesz ! naprawde warto ! Nie bójcie się dziewczyny i słuchajcie położnej bo ona naprawdę chce pomóc i wie jak !
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum