+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 1 2
Pokaż wyniki od 11 do 18 z 18

Za granicą - tęsknota za rodziną i znajomymi

  1. #11
    Betty_Boop
    Olimp
    no to przyznaje, ze u nas lepiej pod tym wzgledem
    dlatego nigdzie poza europe sie nie ruszam tutaj zawsze godzinka- dwie i jestem w PL
    bynajmniej poki mam lot bezposredni

    olahola długo tam jestes??? skad tam sie wziełas?

    bo w migrcja w europie w ostatnich latach to wiadomo..... praca i tak sie juz zapuszcza korzen


  2. #12
    chnodomarowa
    Super Moderator
    Cytat Betty_Boop : Zobacz post
    dlatego nigdzie poza europe sie nie ruszam
    a ja juz mialam taka cicha nadzieje
    bo wy juz prawie, prawie a byscie w australii wyladowali, nie


  3. #13
    Rebecca
    Nowicjusz
    hej ,ja od 6 lat w Niemczech...
    rodzicie w PL...tyn mama, tata tutaj, ale niedlugo emerytura i wraca...

    a my z mężem sami, od zera zaczynaliśmy...

    a o rodzinie to już wolałabym zapomnieć

    jeździmy fiatem, to już nawet go sfotografowali iPhonem, takie cyrki...
    w PL czuję się jak małpa w ZOO, każdy mnie ogląda, jak ubrana, jaki samochód, ale nikt nie bierze mnie poważnie...
    i tylko zazdrości...

    szkoda gadać


  4. #14
    Betty_Boop
    Olimp
    Cytat chnodomarowa : Zobacz post
    bo wy juz prawie, prawie a byscie w australii wyladowali, nie
    jedynie wycieczkowo

    jednego dnia zawitamy do Was


  5. #15
    marika1
    Banned
    Są teraz wprawdzie tanie loty, możliwość latania z wielu miast Polski, ale chyba nigdy to nie będzie to samo co życie w jednym kraju z najbliższą rodziną. Bardzo tęsknie za rodzicami i czasami chcę w jednej chwili wszystko spakować i wrócić, ale z drugiej strony nie mogę zostawić męża. Nie wyobrażałabym sobie tego życia bez niego tuż obok mnie. To chyba najgorsze co może nas spotkać, życie na odległość.


  6. #16
    trist
    Nowicjusz
    Witajcie,

    Ja od prawie 4 lat mieszkam w Norwegii, mam 5,5 letnie bliźniaki, które urodziłam w Polsce (kiedy mąż od roku był w NO). Przez półtorej roku byłam z nimi sama. Cieszę się, że w końcu mąż zdecydował się nas sprowadzić. Mam tu nowych przyjaciół, pracujemy oboje, dzieci są w przedszkolu. Przyjaciele, tacy prawdziwi... czekają w Polsce na każdy mój przyjazd i jest dobrze.
    Nie wyobrażam sobie powrotu do polskich realiów, nawet gdybym nie wiem jak tęskniła za rodziną. Zawsze można polecieć na parę dni, kiedy się mocno tęskni, a jednak przede wszystkim warto docenić to, że najbliższa rodzina - mąż i dzieci... jest razem.

    Znam dwie polki, które z tęsknoty za rodzicami wracają do Polski, wyrywają dzieci które już się zasymilowały, narażają całą rodzinę na stres, brak ojca (bo ten dalej będzie pracował w NO) i brak spokojnej pozytywnej przyszłości (nie wspominając już o własnej p.t. polska emerytura). Nie rozumiem.... bo od momentu ślubu i narodzin dzieci to one i mąż powinni być najważniejsi, a nie własne tęsknoty za rodziną w Polsce.

    Mi tu dobrze i nie zamierzam niczego zmieniać... a tych, którzy patrzą wilkiem kiedy przyjeżdżamy traktuję z mocnym przymrużeniem oka. W końcu każdy może spróbować, pojechać, zobaczyć jak się żyje.. powalczyć o lepsze jutro, bo od samej zawiści nic im się w życiu nie zmieni na lepsze.


  7. #17
    Suselka30
    Mamuśka
    i ja na emigracji... moze nie az tak daleko od rodzinnego miasta bo tylko 500 km ale jednak tesknie bardzo i staram sie jak najczesciej byc w ,,domu,, U Mamy, Przyaciol, ktorzy mimo mojego wyjazdu o mnie nie zapomnieli..i czesto do mnie pisza, raz w roku zawsze odwiedzaja. Jak przybywam do rodzinnego miasta to nie mam czasu na nic, bo tylko umowione spotkania Ja wyjezdzajac staralam sie pielegnowac kontakty (poprzez FB, maile, GG, telefony) poczatki byly bardzo ciezkie dla mnie..stany wrecz przeddepresyjne mnie napdaly..teraz juz jest po kilku latach lepiej..ale chcialabym w przyszlosci wrocic do rodzinnego miasta i tam sie osadowic...i nie patrzyc tylko na pieniadze, ktore tak naprawde mnie za granica trzymaja..,,znajomi,, ktorzy uwazali ze wyjazd za granice jest czyms wspanialym i ze pieniadze leżą wrecz na ulicy..szybko się wykruszyli i zostali Ci prawdziwi, ktorzy wiedza, ze ciężko z M pracujemy na to zeby cos miecpozdrawiam wszystkie emigrantki dziewczyny damy rade w kupie raźniej


  8. #18
    nowicjuszka
    Nowicjusz
    Ostatnimi czasy,młodzi bardzo często wyjeżdżają za granicę nie z jakiegoś widzimisię,ale z potrzeby,z trudnej sytuacji ekonomicznej naszego kraju.Często się mówi,dorobimy się i wrócimy,a bywa,że już zostają na całe lata ,zostawiając w kraju swoich rodziców,czasem bardzo schorowanych,swoje rodziny,przyjaciól i tęsknią. Czasem ich odwiedzają dwa razy do roku,potem już coraz rzadziej,aż przychodzi czas,że pozostaje Skype,lub pocztówka.Bywa, ale cóż zrobić takie jest życie,a nikt nam nie dawał gwarancji że będzie bajkowo.Dobrze jeśli ktoś ma zajęcie,pracuje,wtedy ta tęsknota jest mniejsza,chociaż przychodzi wieczór,sen nie nadchodzi,a mysli krążą jak szalone.


+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 1 2

Tagi dla tego tematu