+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 24

My tu... on w Norwegii

  1. #11
    Jutka
    Nowicjusz
    Mieszkam na wsi, ale nie mamy gospodarstwa. To turystyczna wieś nad jeziorem Bełdany. Wychodzić za bardzo nie mam jak, bo dzieci nie chcą zostawać z babcią (wieczorami), poza tym praktycznie wszystkie koleżanki tez mają małe dzieci, mniejsze od moich. Rodzina rozjechała się po Polsce i praktycznie jestem sama.


  2. #12
    Betty_Boop
    Olimp
    no to w takim razie musisz dac sie w ciagnac w forum i inne watki





    jak myslisz długo bedziecie zyc tak jak teraz???

    w jakim rejonie Norwegii jest Twoj mąz?

    --- Dopisek ---

    ale mam sentyment do mazur
    mialam kiedys rodzine w Starych Juchach i tam jezdzilam na wakacje,,,,,


  3. #13
    Jutka
    Nowicjusz
    Daliśmy sobie jeszcze rok czasu i wtedy podejmiemy decyzję, czy on wraca, czy my do niego się wyprowadzamy. Nasza sytuacja wygląda trochę inaczej bo mój M od początku naszego małżeństwa(tj.7lat) jest gdzieś w świecie, pracował na budowie więc wiąże się to z ciągłymi wyjazdami, wyjeżdżał też do Szwajcarii i Anglii, a teraz Norwegia - Arendal 200km od Oslo.


  4. #14
    Betty_Boop
    Olimp
    to powiem Ci inaczej:
    zrob wszytsko zebyscie byli razem
    rozląka tyle lat nie jest dobra dla nikogo
    to nie jest łatwe, ale......
    7 lat zycia w rozkroku to bardzo duzo

    moi rodzice zyli cale zycie w takim rozkroku i nic dobrego z tego nie wyszlo
    my zylismy 3 lata z hakiem na takiej zasadzie i ciezko bylo nauczyc sie od nowa zyc razem

    Arendal to nie moje rewiry, ja mieszkam w okolicach Bergen


  5. #15
    Jutka
    Nowicjusz
    Fajnie że jest ktoś, z Norwegii. Bardzo dobrze wiem, że to jest nie dobre dla związku bo przechodzę właśnie psychoterapię:/, bardzo mocno zaczęłam się załamywać, tęsknota i niemoc wobec tego co się działo wokół po prostu mnie przerosła ;(. Teraz jest już ,,lepiej". A co do moich rodziców to było tak , że ojciec wyjeżdżał i nie było go po 3m-ce, wracał na parę dni i z powrotem wyjeżdżał. A moja mama popadła w towarzystwo lubiące imprezy i alkohol. Ojciec już od paru lat nie pracuje w niemczech, ale wyjazdy są po Polsce, bo też jest budowlańcem, no i dziś piją razem, a towarzystwa dotrzymuje im butelka.


  6. #16
    Betty_Boop
    Olimp
    smutne to co piszesz

    ale dobrze ze masz swiadomosc ze mozna cos z tym zrobic

    bo najłatwiej popasc w alkohol itd


    ja sobie bardzo chwale emigracje, chc było cięzko i nie kazdy sie nadaja na takie zycie

    to bardzo indywidualna sprawa

    ale mnie na pewno wzmocniło to ze byłam sama.........
    wolałam sprobowac tu, byle razem
    w jakims sensie przyjechałam tu troche zahartowana
    i nie załuje


  7. #17
    Jutka
    Nowicjusz
    Ja bym chciała wyjechać i spróbować tam, mój M nie bardzo wie co robić, ciągle bije się z myślami. On ma tam brata rodzonego, mieszka tam z rodziną od 3 lat, zle im się tam nie żyje oboje pracują i mają 3 dzieci. Tylko gdy mój M wspomina o nas to wtedy z ich strony zaczyna się narzekanie, że tam zle i niedobrze :/. Ja nie jestem, aż tak silna aby żyć w taki sposób jak teraz, więc jakaś decyzja na pewno będzie. Chciałabym wiedzieć od innych mieszkających w Norwegii, jak tam naprawdę jest, jak ludzie przyjmują Polaków, jak tam się żyje? Byłam u M na feriach 2 tyg z dziec

    --- Dopisek ---

    z dziećmi, ale to za krótko by móc cokolwiek stwierdzić.


  8. #18
    Betty_Boop
    Olimp
    wiele zalezy od regionu tak mysle
    ja jestem zadowolna

    jestesmy razem, pracujemy, dzieci nie maja klopotow w szkole/przedszkolu
    mamy tu znajomych, zyjemy podobnie jak w Polsce

    ale jedno jest tu najwazniejsze znajomosc języka
    minimum angielskiego
    bez tego jets bardzo ciezko
    jzu nie chodzi tylko o prace
    lekarz ( no mozna zamowic tlumacza, ale jak jest sprawa pilna? poza tym do ginekolog a tlumaczem, to tak niekomfortowo) szkola ( no tez mozna zamowic tlumacza, ale w codziennych kontaktach jest to uciazliwe) \
    sklep - samoobslugowy no nie ma porblemu ale czasem w sklepie trzeba o cos spytac, rozmiar butow, mozliwosc wymiany, zwortu, reklamacja........

    ale jak macie rodzine to powinno yc razniej
    a czemu oni narzekaja?

    mnie osobisie denerwuje jak ktos narzeka narzeka i jeszce raz narzeka a siedzi dalej i do Polski nie wraca
    bo to samo siebie wyklucza przeciez


  9. #19
    Jutka
    Nowicjusz
    Zgadzam się z Tobą co do narzekania, Polacy to już mają w naturze bo czy dobrze, czy zle to i tak ciągle niezadowoleni. A oni ... nie wiem o co im chodzi... Ona była tu, to też ciągle coś było zle, ciężko i niedobrze. Może nie chcą nas tam..., może boją się że będziemy siedzieć im na głowie w razie gdy się nie powiedzie... ciężko mi stwierdzić o co im chodzi.
    Język mój M zna angielski i nim się tam posługuje, u mnie gorzej z angielskim:/ jakoś ciężko mi to idzie.


  10. #20
    Betty_Boop
    Olimp
    Cytat Jutka : Zobacz post
    Język mój M zna angielski i nim się tam posługuje, u mnie gorzej z angielskim:/ jakoś ciężko mi to idzie.
    ale to nie problem

    bo do podjecia podjecia jest troszke czasu
    a jak podejmiesz docyzje to tez nie pojedziesz w ciagu tygodnia
    wiec jest czas na nauke
    trzeba sie tylko zorganizowac
    po to by byc niezaleznym
    ja mimo ze znałam angieski to pierwsze 3 miesiace czułam sie ja kaleka, chłop ze mna jezdzil
    az powiedziałam nie, teraz musze radzic soebie sama
    sama do sklepu, sama do lekarza
    nie było łatwo, ale wszytsko jest do zrobienia

    jak jest czas, to mozna wszytsko zaplaowac i ulozyc

    a najlepsza zasad zwlaszca na emigracji, nie byc od nikogo zaleznym, ale fajnie miec do kogo pojechac w odwiedziny


+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni