sama nie wiem czemu juz dawno sie tu nie zameldowałam!!!
PCOS podejrzewałam juz od 5-6 lat, ale dopiero diagnoza 100% po badaniach itd padła jakos pod koniec zeszłego roku jak zaczelismy sie starac o drugą dzidzię!
Pierwsza dzidzia wyszła jakos sama-dłuzszy czas brałam clo i duphaston a pozniej jakos przerwałam bo zaczełam chodzic do lekarza w UK zeby zbadac przyczyne problemu i nie zdążyłam jej poznac bo byłam w ciązy!
Teraz brałam clo przez 3 miesiące, pozniej nie mogłam sie dostac do lekarza bo ciągle przekładali albo w szpitalu albo ja no i dzidzia znowu wyszła!
wiec nie tracić nadziei dziewczynki!!!
uda sie na pewno, trzeba tylko poczekac na nasz czas!!!
--- Dopisek ---
za kazdym razem kiedy zaszłam w ciąże byłam na diecie-więc jak widac u mnie to było najlepszym lekarstwem na pokonanie PCOS i zaciążenie!
Cześć, jestem tu nowa. Od lipca 2008 staramy się z mężem o dziecko. Brak efektów skłonił nas do pójścia w kwietniu tego roku do kliniki leczenia niepłodności gdzie po badaniach stwierdzono niepłodność idiopatyczną i zalecono in-vitro. Nie zdecydowaliśmy się. W tym miesiącu trafiliśmy do lekarki, która na podstawie tych samych badań zdiagnozowała u mnie PCOS. W następnym cyklu jeszcze jedno USG i rozpoczynamy leczenie. Trzymajcie kciuki mam nadzieję, że już za kilka miesięcy będę mogła się pochwalić fasolką
W czesniej tu nie pisalam...sama nie wiem czemu.
PCOS zdiagnozowano u mnie w wieku 17 lat kiedy to z powodu braku miesiaczek poszlam na badania, bylo leczenie i wywolywanie okresow. Juz wtedy lekarz mi powiedzial ze przy tak...nieregularnych cyklach z ciaza bedzie bardzo trudno, ale bylam mloda i sie poprostu nie przejelam. Pozniej w wieku 22 lat ciaza, utracona, prawdopodobnie z winy meza zolnierzykow...i mojego PCOS... zaczelismy starania, duphaston, luteina i udalo sie mamy synka. Ostatnio na badaniach kontrolnych okazalo sie ze PCOS coraz...bardziej zaawansowane i lekarz kazal albo juz starac sie o dziecko albo poprostu dac sobie spokoj...wiec teraz myslimy...
cześć jestem tu 1 raz.Mam PCO stwierdzone od 8 lat.Leczenie-Diane 35 ale teraz chcemy mieć dzidzie .Badania hormonalne w normie brak owulacji miesiączki wywolywane. Staramy sie 1,5 roku i nici.... ! raz na clo byl pęcherzyk usrus ale nie pękl 2 cykl zero pecherzyko mimo 1 tabletki clo,3 cykl podwojna dawka brak pecherzyka tzn jest ale mini i nie rośnie 4 cykl potrójna dawka clo i tez nic z tego za 3 tyg laparaskopia..... powoli trace nadaieje a obsesja narasta by miec dzidzie....zalmana na maxa jestem
indygo.m no ciaza z hubertem byla trudna i mam po niej troche komplikacji z macica. mialam zatrucie ciazaowe wiec zyly w nogach do leczenia, ponadto astma sie rozszalala i musze ja znowu porzadnie zaleczyc, a do tego wszystkiego pcos sie rozszalalo i teraz mam przejsc komplet badan. wiem ze wszystko zwalcze, ale to wymaga chwili cierpliwosci.
To moze ja opowiem swoja historie aby dodac otuchy PCO-wiczkom .
Odkad pojawila sie u mnie piewsza miesiaczka zawsze przychodzila kiedy chciala a przewaznie wogole. W tych czasach tzn dawno dawno temu jeszcze nie bylo usg u gina, wiec nie dostawalam zadnej diagnozy oprocz tego ze za chuda jestem i to dlatego, hehee. Bedac jeszcze mlodka jakos tak chyba nastawialam sie ze dzieci miec nie bede, bo przeciez prawie miesiaczek nie mialam wlasnych. Potem bralam tabsy anty przez kilka lat. Porzucilam je jak wyszlam za maz i z wielkim pragnieniem bycia mama. Po tabsach przyszly naturalne 2 miesiaczki a potem koniec. Dostalam na wywolanie i po tej znowu nic - porazka. Zwrocilismy sie do kliniki i zrobilismy obydwoje wiele badan. Wynik byl taki, ja: bardzo zaawansowane PCO (ze wszelakimi jej objawami) oraz podejrzenie (po HSG) ze moje jajowody sa nie do konca "otwarte", a maz bardzo slaba ruchliwosc.
Czekalismy w miedzy czasie na moja naturalna miesiaczke, nie przychodzila, minelo juz ponad 100 dni od ostatniej wywolanej. Nie dawali nam szans na naturalne zaciazenie.
Zmienilismy klinike. Mialabyc opcja gonatropinowa, ale nie chcialam "zaleczac" sie z miesiaca na miesiac tylko na czas poczecia, poza tym nie wiadamo bylo do konca czy jest ok z moimi jajowodami. Zdecydowalam sie na laparoskopie... Lekarze uswiadomili mnie tez, ze to nie zawsze czyni cuda (zreszta tak jak clo czy gonatropiny), ze miesiaczka po zabiegu moze wrocic ale nie musi a jezeli juz to tylko na pare miesiecy i ze najwieksze szanse na zaciazenie sa przez pierwsze miesiace po zabiegu.
Podczas laparo okazalo sie ze moje jajowody sa drozne, macica piekna a jajniki pokryte grubym pancerzem powstalym z niepeknietych i niedojrzalych jajeczek -przedziurkowali je jak trzeba (pokazywali mi film z mojego zabiegu.
To bylo jakby zresetowanie mojego organizmu bo dokladnie 14 dni po zabiegu mialam owulacje a 28 dni po zabiegu przyszla wkoncu wlasna miesiaczka. Potem miesiaczki przychodzily co miesiac , roznie co 30-37 dni , ale w koncu poczulam sie kobieta. Poprawila mi sie cera, przestaly wypadac wlosy, hormony wrocily do normy. Po 3 miesiacach nieudanych staran przeszlismy na gonatropiny (mimo wlasnych cykli) i inseminacje - nieudana. Po kolejnym cyklu z gonatropinami utworzyla mi sie torbiel wiec nici. Dostalismy miesiac odpoczynku... I wlasnie w tym cyklu odpoczynkowym zaszlismy naturalnie w ciaze! .
Syncio ma teraz 2,5 roku... Odkad pojawila mi sie po porodzie miesiaczka czyli juz prawie 2 lata, zawsze przychodzi, malo tego jest jak na mnie bardzo regularna bo co 30-32 dni! Poniewaz chcielimy postarac sie o drugie znow zrobilam badania i hormony mam super (a przed laparo bylo ewidentne PCO).
Jestem znow w ciazy - udalo sie w pierwszym miesiacu staran!