+ Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 6 1 2 3 4 5 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 56

Mowic czy nie mowic (o nieplodnosci)? Oto jest pytanie!

  1. #1
    Delta
    Super Moderator

    Arrow Mowic czy nie mowic (o nieplodnosci)? Oto jest pytanie!

    Advertisement



    Zastanawiam sie czy mowilyscie rodzinie, znajomym, wspolpracownikom o Waszych problemach zwiazanych z nieplodnoscia i o procedurach ART.

    Komu mowic a przed kim ukryc prawde?

    Czy warto powiedziec pracodawcy o przygotowaniach do ivf/ aid/ iui?


    Serdecznie zapraszam do podzielenia sie doswiadczeniami!



    Ostatnio edytowane przez Delta ; 09-27-2010 o 17:10

  2. #2
    luna
    Mamuśka
    Deltuś bardzo dobry temacik

    u nas to było tak...
    w pracy nic nie mówiłam, zwyczajnie nie mamy dzieci i już...poza tym nikt nie pytał...
    a w rodzinie to na początku mówiliśmy, że nam nie wychodzi, że to nie jest takie proste...
    wszyscy tylko żartowali sobie z tego, że pewnie źle się do tego zabieramy i w ogóle...
    przykro nam było...
    nikt nie był w stanie pojąć, że można mieć problem z zajściem w ciążę...
    przy każdej okazji słyszeliśmy to samo "weźcie się w końcu do roboty" albo "na co wy czekacie" albo "jak nie umiecie to ja was nauczę" i zawsze śmiech do tego...
    więc zaczęliśmy mówić, że nie chcemy dzieci, że mamy pracę i siebie, poza tym zajmujemy się dziećmi innych i to nam wystarczy (prowadzę zajęcia z psem głównie z niepełnosprawnymi dzieciaczkami)
    nie było łatwo bo w sumie staraliśmy się prawie 5 lat ale w końcu jakoś dali nam spokój...


  3. #3
    wiolaja
    Mamuśka
    Cytat luna : Zobacz post
    wszyscy tylko żartowali sobie z tego, że pewnie źle się do tego zabieramy i w ogóle...
    niektorzy to nie maja za grosz empatii

    Cytat luna : Zobacz post
    przy każdej okazji słyszeliśmy to samo "weźcie się w końcu do roboty" albo "na co wy czekacie" albo "jak nie umiecie to ja was nauczę" i zawsze śmiech do tego..
    jessu szok jacy ludzie potrafia byc okrutnie glupi

    Problemy z plodnoscia sa w PL tematem tabu. Wiecej sie slyszy o wpadowkach, o patologiach niz o chorobie zwanej nieplodnoscia!

    Media traktuja ten temat po macoszemu. Zreszta jak inne tematy ze sfery sexu, antykoncepcji , plodnosci.

    To wina zacofania i obludy jakie panuja w ciemnogrodzie. Niestety...

    Ja bym napewno nie mowila o inv czy o aid w PL.

    Wiele czytalam historii o tym jak takie dzieci sa traktowane przez chociazby ksiezy

    Wielu ksiezy nadal odmawia chrztu sw dzieciaczkom z inv !!!!!!!!!!!!!

    Rodzice ktorzy poddaja sie procedurom inv sa nawet wykluczani z Kosciola

    Do tego brak swiadomosci w spoleczenstwie, ze nieplodnosc to choroba ktora dotyka wiele par. Ze nie kazdy moze zrobic "pstryk" i "co rok to prorok" jak to ma miejsce w niejednym wiejskim domu (bez obrazy rzezc jasna dla wiejskich srodowisk )

    Podsumowujac : nie mowic!


  4. #4
    Betty_Boop
    Olimp
    doprawy to ciemnogród

    jak masz IVF to sensacja

    dzieci z probówki łomatko!


    jak masz AID to dziecko nie wiadomo kogo.... jeszcze wieksza sensacja, bo co to za facet co dziecka nie umie zmajstrowac
    łolaboga


    w takim zacofanym pseudokatolickim kraju lepiej nie mówic

    podobnie niestey jest z adopcją......

    porabane


    w kraju, w ktorym mieszkam IVF jest powszechne i nieodpłatne.....
    wiele osob z niego korzysta

    dziewczyny mające dzieci po IVF mówią o tym otwarcie i bardzo chętnie
    tak samo jak o tym, ze kupiły wczoraj chleb, a na obiad dzis bedzie ryba

    normalna sprawa
    zero sensacji i podniecenia

    generalnie to Polska jest dosłownie 100 lat za murzynami

    gdybym była w PL i musiała stanac przed koniecznością IVF, nie mówiłabym nikomu
    jedynie moze w najblizszej rodzinie 2-3 osobom
    zadnym sąsiadom ( moja jedna sasiadka ma takie zacofane poglądy, ze az szczęka opada, im mniej wie, tym zdrowiej jej sie zyje)
    zadnym znajomym
    zadnym wspołpracownikom


  5. #5
    nunusia
    Mamuśka
    My podchodziliśmy do iui. Tylko.
    Niewiele osób wiedziało ale ja nie mogłam trzymać tego w sobie. Musiałam się wygadać i mieć wsparcie.
    Wiedział mój tata, ciocia z którą jestem bardzo blisko, przyjaciółka. I trzy takie prawie przyjaciółki. W tym dwie z pracy. Ale wybrałam je starannie bo jedna choć jeszcze nie starająca się ale już wie że będą problemy ze strony jej M. Druga, z pracy, starająca sie, też z problemami i podchodząca do iui. A trzecia też z pracy, matka od dawna i dużo starsza ode mnie ale najbliższa mi osoba w pracy.
    Żadna z tych osób mnie nie zawiodła. Miałam w nich wielkie wsparcie. Bez nich było by o wiele gorzej. Psychicznie.
    Reszta ludzi w pracy wiedziała że się staramy i leczymy ale nikt się nie dopytywał. Tak samo znajomi.
    Ale zanim doszło do iui to się nasłuchałam mnóstwa dobrych rad jak to zajść w ciążę
    Najbardziej irytująca była teściowa która co rusz dzwoniła i się dopytywała czy już jestem w ciąży.
    Teściowie nie wiedzą i sie nie dowiedzą że Piotruś został poczęty dzięki iui. To decyzja M, który twierdzi że mogli by wręcz nie zaakceptować tego faktu. Zresztą nigdy nie przyjęli do wiadomości ze problem lezy też po stronie mojego M. Zawsze winą za nasz brak dzieci obarczali mnie i nie ukrywali tego.

    Bardzo żałuję że żyjemy w takim kraju, wśród ludzi którzy nie przyjmują do wiadomości że niepłodność to choroba którą można i trzeba leczyć.


  6. #6
    sagapo
    Super Moderator
    ja o staraniach mówiłam, ale o problemach mniej
    teściowa na każdej imprezie na której nie piłam, usmiechała się do mnie dwuznacznie
    wiec poprosiłam M zeby jej powiedział ze narazie w ciaży nie będę i zeby takich jaj nie robiła
    to zaczęła przy kazdej okazji życzyć mi dziecka...
    a jak zaszłam to jedyne co powiedziała, to ze ile to teraz pieniedzy trzeba będzie mieć

    mamie powiedziałam po roku chyba, nie był to najlepszy pomysł bo przychodziła i opowiadała historie rózne zasłyszane o niepłodności
    ale płakała razem z Nami jak odbieraliśmy bete

    moja przyjaciółka nie rozumiała
    ja płakałam przy kolejnej @, a Ona modliła się żeby przypadkiem nie wpadła
    więc przestałam mówić

    w pracy wiedzieli ze coś jest na rzeczy ale nie wiedzieli co
    opowiadałam o jakiś wizytach u gina
    domyślali się...
    i myślę ze dzięki temu łatwiej im przyszło przyjąć wiadomosć o ciąży i prawie natychmiastowym L4

    pomogło mi forum, tu mogłam otwarcie się wygadać i 28dni
    mam dwie przyjaciółki po IVF
    z Nimi przeżywam zacofanie polskiego narodu w tych sprawach
    do tego stopnia że ktoś jest im w stanie powiedzieć że ich dziecko zyje kosztem innych
    bardzo to smutne jest

    choc coś rusza w kierunku niepłodności- reklama w tv jest... o niepłodności męskiej

    w Polsce bym nie mówiła ale Ty Delta jesteś w kraju chyba w którym takie rzeczy nie wzbudzają takich emocji???


  7. #7
    niuska231
    Mamuśka
    no niestety u nas zacofabnie i przyznanie sie do takiego zabiegu to zdziwienie...szok...glupie teksty..strasznie zalje ze tutaj nie jest toi tak normalne jak gdzie indziej i budzi takie kontrowwershje

    ludziom bloskim, znasjacym sytuacje pewnie bym powiedziala, ale pewnie tym dalszym juz nie....nie w takich ograniczonych pogladach...chociaz moze jakby wiecej ludzi sie do tego przyznawalo oficjalnie bez wstydu to stalo by sie to normalnoscia i pokazaniem innym ze nie ma sie xczego wstydzic


  8. #8
    Natasza28
    Mamuśka
    O tym, że kraj w którym zyjemy to ciemnogród to nawet nie trzeba gadać bo niestety tak jest...

    My jak powiedzieliśmy, że bierzemy slub to były głupie usmieszki że "wpadliśmy"...dwa lata po ślubie a tu dalej nic...to że człowiek nasłuchał się tekstów w stylu "co wy się pier*** czy dziecko robicie", "jak nie wiecie jak to pokażemy" itp, itd, życzeń na każde urodziny, imieniny, święta czy z okazji braku okazji to już nawet nie wspomnę...

    Jak zaczęliśmy nieśmiało brzebąkiwać o adopcji czy o tym że trzebaby było zrobić badania to też musieliśmy wysłuchiwać, że cieżko jest pokochać nieswoje dziecko i że lepiej "robić" własne...

    Ja tak jak luna mówiłam, że narazie mam pracę, chcemy "pożyć" sami, wyszaleć się, ale tak w głębi duszy zaklinałam los i prosiłam żeby to było już...żeby kolejny miesiąc przyniósł mi upragnione kreski...

    Moim zdaniem nie mówić wcale albo kilku zaufanym osobom, które będą oparciem i wspomogą ciepłym słowem albo ramieniem kiedy będzie się płakało z radości czy ze smutku...


  9. #9
    Delta
    Super Moderator
    wow! ciesze sie, ze temacik sie spodobal
    zalozylam go glownie dlatego, ze straszliwie wkurza mnie, ze nie mozna o tym mowic...

    Cytat wiolaja : Zobacz post
    o chorobie zwanej nieplodnoscia!
    Dokladnie: nieplodnosc to choroba. Zostala za taka uznana przez Swiatowa Organizacje Zdrowia (WHO).
    Dlaczego osoby, ktore choruja na raka, na depresje itd. dostaja od innych nalezny im szcunek i wspacie a osoby stykajace sie z problemem nieplodnosci musza go ukrywac?!

    Cytat luna : Zobacz post
    nie było łatwo bo w sumie staraliśmy się prawie 5 lat ale w końcu jakoś dali nam spokój ...


    Cytat nunusia : Zobacz post
    Teściowie nie wiedzą i sie nie dowiedzą że Piotruś został poczęty dzięki iui. To decyzja M, który twierdzi że mogli by wręcz nie zaakceptować tego faktu. Zresztą nigdy nie przyjęli do wiadomości ze problem lezy też po stronie mojego M. Zawsze winą za nasz brak dzieci obarczali mnie i nie ukrywali tego.
    M na pewno wie co dla Was jest lepsze... to przykre, ze maja takie podejscie...

    Cytat Natasza28 : Zobacz post
    "co wy się pier*** czy dziecko robicie", "jak nie wiecie jak to pokażemy"
    szok!

    Cytat wiolaja : Zobacz post
    Wielu ksiezy nadal odmawia chrztu sw dzieciaczkom z inv !!!!!!!!!!!!! Rodzice ktorzy poddaja sie procedurom inv sa nawet wykluczani z Kosciola
    nawet o tym nie wiedzialam...
    nigdy nie bylam blisko z Kosciolem i w PL nie staralismy sie o dziecko wiec nie bylo okazji sie dowiedziec...
    tu mam kolezanke, ktora podeszla do dwoch ivf i ktorej rodzina jest bardzo religijna
    jej tata na pytanie co sadzi o takim sposobie pomocy powiedzial: "gdyby Bog mial cos przeciwko, nie stworzylby lekarzy, ktorzy umieja takich rzeczy dokonac"
    poprosilam ja, zeby zapytala o opinie swojego ksiedza- dam Wam znac co powiedzial

    Cytat Betty_Boop : Zobacz post
    dziewczyny mające dzieci po IVF mówią o tym otwarcie i bardzo chętnie tak samo jak o tym, ze kupiły wczoraj chleb, a na obiad dzis bedzie ryba
    wlasnie tak to powinno wygladac moim zdaniem

    Cytat sagapo : Zobacz post
    ale Ty Delta jesteś w kraju chyba w którym takie rzeczy nie wzbudzają takich emocji???
    az takich nie, nie spotkalam sie z opinia, ze ART jest czyms zlym, chociaz tak jak wszedzie ciezko jest o tym otwarcie rozmawiac

    ja powiedzialam: mojej szefowej jakis czas temu o nieplodnosci- tylko tyle, ze sie leczymy bo moje wizyty w klinice wymagaja przynajmniej polowy dnia wolnego od pracy
    potem szefowa i dwie kolezanki z pracy wiedzialy o ciazy ektopowej i operacji - dostalam od nich mnostwo wsparcia!
    te dwie kolezanki wiedza tez, ze zdecydowalismy sie na ivf - jedyne reakcje to wsparcie, zrozumienie, cieplo...
    szefowa jeszcze nie- ale poprosila mnie o wtajemniczenie kogos w to co dokladnie robie bo "przeciez niedlugo bedziesz w ciazy! mocno w to wierze!"
    skoro wie o Klinice leczenie nieplodnosci (stamtad mialam zwolnienie z pracy po operacji) to zdaje sobie sprawe, ze nie jezdzimy tam tylko na badania
    (dwie z nich to Amerykanki i jedna Meksykanka)

    od niedawna wiedza tez rodzice i tesciowie- wczesniej wiedzieli tylko, ze sie staramy ale nie mieli zielonego pojecia o leczeniu i iui, zostali wtajemniczeni kiedy musialam miec operacje po diagnozie ciezy ektopowej
    stwierdzilismy, ze trzeba im powiedziec, ze bede miala operacje bo to zawsze jakies ryzyko i jakby cos sie stalo to lepiej zeby wiedzieli odrazu (mamy taka umowe z rodzicami, ze mamy sie zawiadamiac o chorobach, wypadkach itd. bo mieszkamy bardzo daleko od siebie i mamy nie sciemniac )
    teraz wiedza o ivf i bardzo nam dopinguja, pytaja o szanse powodzenia, o sama procedure, czy znamy osoby ktorym sie udalo

    wiedza tez moje dwie bliskie przyjaciolki (Polki)- jak sie okazuje obie maja problemy z zajsciem w ciaze...
    tak samo staraja sie od kilku lat- jedna leczy endometrioze, m drugiej ma problemy z nasionkami...
    ciesze sie, ze im powiedzialam!

    Cytat niuska231 : Zobacz post
    chociaz moze jakby wiecej ludzi sie do tego przyznawalo oficjalnie bez wstydu to stalo by sie to normalnoscia i pokazaniem innym ze nie ma sie xczego wstydzic
    tak mi sie wlasnie marzy... ze nieplodnosc wyjdzie kiedys z glebokiej dziury w jakiej teraz siedzi i przestanie byc czyms tak obrzydliwie wstydliwym!

    Ostatnio edytowane przez Delta ; 09-25-2010 o 13:58

  10. #10
    Karolina
    Mamuśka
    Boshe czytam i nie moge uwierzyc w to jakie jest podejscie w Polsce no szok!

    Tak jak Delta apisze, u nas to moze bardziej normalne... Amerykanki czesto pozno decyduja sie na dziecko i wtedy IVF, albo IUI to normalka... Pracodwaca musi wiedziec ze sie korzysta z uslug kliniki ale nie moze zapytac co i jak poza tym tu nikt nic w pracy nie moze powiedziec bo od razu mozna go do sadu wziac wiec wszyscy sa mili i wyrozumiali... Niestety rodzine mam Polska i mocno zacofana... mam dwie siostry z problemami, obie po IVF i np. moj ociec nie wie nic. Moja mama wie wszsytko ale jest nasza najlepsza przyjaciolka... to co innego

    Podsumowujac... sama zastanawiam sie ze jak nie wyjdzie nam trzecie do kwietnia (powinam byc po 3 cyklach clomidu) to chce isc zaczac dowiadywac sie o IUI i napewno nie powiem rodzinie tu, w USA, pracy nie mam... ale mamie i siostrom powiem... to chyba trzeba samemu wyczuc komu mozna zaufac... mam przyjaciolki plotkary, lubie je ale niestety wiem ze sie wygadaja, albo takie co ich mezowie sie wygadaja, a jak powiem jej to wiadomo ze do meza pojdzie... a mam takie ze mozna zaufac w 100%

    Ostatnio edytowane przez Karolina ; 09-25-2010 o 13:56

+ Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 6 1 2 3 4 5 ... OstatniOstatni


Fajne strony