wzruszyłam się jak to wszystko przeczytałam![]()
niby jestem na forum i rozmawiam o niepłodności, ale ciągle myślę, że jestem z tym problemem sama, że nikt tak naprawdę nie rozumie co czuję jak @ przychodzi...a tu czytam Wasze historie i zdaje sobie sprawę z tego, ze nie ja jedna mam takie stany, gdzie kobieta czuję się niepełna i gdzie każdy kolejny dzień jest myśleniem, obsesyjnym myśleniem o dziecku...
ja opiszę te swoje dwa lata walki, jak już trochę ochłonę i będzie chwilka![]()



Odpowiedź z Cytatem


.I tak 3 lata sie nie udawalo, az wkoncu i nasze malzenstwo sie rozpadlo, powod byl inny ale to tez sie do tego dolozylo. Pozniej poznalam swojego obecnego polowka , po pol roku podjelismy decyzje ze chcemy byc razem, i chcemy miec dziecko, decyzja zapadla w Boze Narodzenie 2004 wiec staranka zaczelismy od 2005 roku, oczywiscie znowu lecialy miesiace i sie nie udawalo,w grudniu 2005 dostalam duphaston na wyregulowanie cyklu. 14 lutego 2006 mialam sprawe rozwodowa, @ sie spozniala ale myslalam ze to przez ten caly stres .Nawed przez mysl mi nie przeszlo ze to moze byc ciaza .Namowiona przez kolezanke 17 lutego zrobiony test pokazal 2 piekne kreseczki
Radosc byla ogromna , ale niestety skonczyla sie 29.08.06 urodzeniem martwego synusia w 34tc
Placz, lament , zal dlaczego ja