Witam serdecznie ,chciałabym podzielić się z wami moją historią .
4,5 roku temu urodziłam synka ..cała ciąże czułam się naprawdę świetnie nic nie przepowiadało tego ,że morze być coś nie tak na badaniach usg też nie wykryto żadnych nieprawidłowości,rzeczywistość była jednak inna mój synuś urodził się z rozszczepem wargi i podniebienia żadne usg tego nie wykazało ...to był prawdziwy szokbardzo zle wspominam tą chwile gdyż się tego nie spodziewałam wszystko miało być ok. przynajmniej lekarze i usg tak mówiło.Martwiłam się wszystkim jak będzie wyglądał po operacji ,znajomi i przypadkowi ludzie mówili ;aj tam wąsy zapuści i będzie dobrze;a ja myślałam a ja nie chce żeby mój synio zapuszczał wąsy nie chce ,aby czuł się inny ..to było przykre
kiedyś nawet spotkałam starszego pana na przystanku autobusowym przyglądał się uważnie synkowi i po chwili wybuchł ....co pani zrobiła temu nieszczęsnemu dziecku (oczywiście miał na myśli rozszczep) zacofany biedny człowiek palną taką głupotę ....jakie to było przykre ,cała drogę powrotną do domu nie mogłam opanować płaczu
![]()
To jednak nie był koniec złych wiadomości po 4 miesiącach po urodzeniu synuś trafił do szpitala z wgłobieniem jelita ,którego przyczyną była kolejna wada uchyłek Mekela (nie wiem czy to tak dokładnie się pisze gdyż nie pamiętam )wypustka łącząca jego jelitko z pępkiem ,którą pobierał pokarm z pępowiny w czasie gdy był jeszcze w brzusku nie wchłoneła się ..to był prawdziwy koszmar operacja parę godzin po przyjęciu dzieciątka do szpitalanie przestawałam płakać nie mogłam się pogodzić z tym wszystkim i ciągle pytałam dlaczego właśnie to spotyka tak maleńką kruszynkę
.Po zakończonym leczeniu i pobycie w szpitalu czekała nas kolejna w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie .Operacje rozszczepu niuniek przeszedł gdy miał 1,8 miesięcy widok tak małej osóbki tuż po operacji był straszy ,naprawdę dużo razem wycierpieliśmy pierwsze 2 latka życia mego smyka ,nie były to najszczęśliwsze chwile ale synio wszystko zniósł bardzo dzielnie był dla mnie prawdziwym małym bohaterem, nie wyobrażam sobie życia bez niego
.
.
Dziś ten mały urwis ma ponad 4 latka po operacjach zostały tylko przykre wspomnienia po operacji buzi wygląda ślicznie tak jak by nigdy nie miał rozszczepu :-> zawdzieczamy to cudownym lekarzom z IMiDz wspaniali ludzie tam pracują (jeszcze parę małych kosmetycznych poprawek aparacik i będzie już lepiej niż by było bez operacji) , oraz Dziecięcemu Szpitalowi w Lublinie gdzie naprawiono mu jelitka .Czasem coś co okazuje się końcem świata tak naprawdę jest początkiem cudownego życia
![]()




nie przestawałam płakać nie mogłam się pogodzić z tym wszystkim i ciągle pytałam dlaczego właśnie to spotyka tak maleńką kruszynkę
Odpowiedź z Cytatem

