Fundamentem kuchni greckiej jest oliwa z oliwek. W starożytności stosowana była równie obficie w kosmetyce: nacierano nią ciało i włosy po kąpieli. Spożywano oliwę surową, tłoczoną na zimno w wielkich prasach, a także polewano nią opiekane na rożnie mięso.
Pełne śniadanie nie jest w Grecji popularne, a lunch jada się późnym popołudniem. Grecy zwykli mawiać nawet: "Ja śniadań nie jadam..." - przed wyjściem do pracy wypijają jedynie filiżankę kawy, do której zjadają sucharki, biszkopty lub placki z dżemem. O godzinie jedenastej często raczą się ciastem o nazwie tyropitta, wypełnionym gorącym płynnym serem feta. Obiad spożywa się między 13.30 a 17.30. Głównym posiłkiem dnia jest kolacja, jedzona zazwyczaj w restauracjach lub tawernach około godziny 22.00 lub nawet 23.00.
Fundamentem kuchni greckiej jest oliwa z oliwek. W starożytności stosowana była równie obficie w kosmetyce: nacierano nią ciało i włosy po kąpieli. Spożywano oliwę surową, tłoczoną na zimno w wielkich prasach, a także polewano nią opiekane na rożnie mięso. Jedzono też oliwki w całości, raczej marynowane niż surowe. Obecnie oliwa z oliwek to podstawa wszystkich greckich potraw, służy do smażenia, dodawana jest do sałatek (jak dla nas, w niewyobrażalnie dużych ilościach), stanowi składnik wielu sosów i potraw. Przybysz może mieć trudności z przyzwyczajeniem się do tego, ale zielonkawy tłuszcz jest lekko strawny i zdrowy. Bardziej dokuczliwa dla obcych jest temperatura podawanych posiłków, są one zaledwie letnie, ma to lepiej uwypuklić naturalny smak potraw.
Greckiej kuchni obca jest koncepcja kolejno spożywanych dań, często więc na stole pojawiają się równocześnie zupy, drugie dania i sałatki. Największą przyjemność sprawia liczenie zamówionych przez całą grupę dań, np.: Kto chce suwlaki z rożna? Ty 3, on 4, ja 5 - razem 11, weźmy więc od razu 15. Ktoś inny zamawia trzy porcje dolmades, dla wszystkich wielki półmisek patates (frytki), horatiki. Do tego 2 talerzyki tzatziki, troszkę taramas, nieco briam (bukiet z jarzyn), 3 piwa, a dla reszty grupy kilogram (nie litr!!!) retsina. Nagromadzenie mnóstwa talerzyków z przysmakami decyduje o uroku greckiej kuchni. Na środku stołu zawsze stoi koszyk z chlebem i karafka z wodą, obok półmiski z mięsem i ziemniaki. Dookoła ustawione są dodatki. Poza tym wszystko jest wspólne, każdy może "zaopatrywać się" ze wszystkich talerzy.
Po takim "prawdziwie greckim" posiłku niemożliwością jest, aby każdy zapłacił za siebie, trudno bowiem stwierdzić kto ile czego zjadł. Każdy ze współbiesiadników będzie więc walczył o zaszczyt zapłacenia za wszystkich - żaden Grek nie chce, aby podejrzewano go o chciwość i skąpstwo. Często dzieli się więc sumę rachunku na tyle równych części ilu było uczestników uczty.
Piersi dokładnie umyć. Przy pomocy ostrego noża w każdej z piersi wyciąć kieszeń, starając się, by otwór na zewnątrz był mały, zaś w środku znacząco większy. Następnie piersi posolić i popieprzyć i odstawić na chwilę.
Ser feta rozgnieść widelcem, dodać masło i rozgnieciony czosnek, razem wszystko połączyć aby powstała jednolita masa. W każdą "kieszeń" włożyć przygotowaną masę serową, spiąć przy pomocy wykałaczek. Następnie obtoczyć każdą pierś w mące, jajku i bułce tartej i podsmażyć na wolnym ogniu ok. 4 min po każdej stronie. Na koniec ułożyć podsmażone piersi w naczyniu żaroodpornym i zapiec w piekarniku w tem. 180 C około 10 min.