Mieszkam w małym mieści, na wodę nie narzekam (może tylko trochę twarda)ale nie śmierdzi i nie ma dziwnego koloru. Od kiedy przestawiłam małego na butlę (miał 2 mieś.) to jedziemy na kranówie i nic mu nie jest.
stwierdzilam wiec ze nie ma sensu kombinowac, osad jest po kazdej wodzie.
u nas przez pierwsze dwamiesiace kazda herbatka na porzadnej wodzie, potem juz zwykla woda z biedronki. w koncu zupki robimy na kranowej. malemu nic nie ma.
czasem nawet kot nosa wsadzi w schlodzona wode dla malego i tego nie wylewam. nasi rodzice w ogole nie dbali o mycie rak,a co dopiero o czystosc taka, o jaka zabiega sie dzis, wiec luz, osad to nic strasznego