Witam!
Kochane i pewno bardziej doświadczone mamy...ma gorącą prośbę o pomoc.
2 dni temu musiałam odstawić synka od piersi - dość szybko i drastycznie bo przeciąganie odstawiania nie zdawało egzaminu...
Problem polega na tym, ze mija 2 doba od zakończenia karmienia (mały ssał nawet 12 razy na dobę!) i synek nawet nie zapłacze za cycusiem tak pokochał swoją Humanę, ale cierpię JA!!!
Położna kazała ściągnąć ostatni pokarm, przyłożyć do piersi liście kapusty i zabandażować piersi. Zrobiłam jak kazała, ale po nocy tak spędzonej piersi zrobiły się twarde, mam guzy i stwardnienia na obu piersiach. ściągnęłam trochę mleka i było lepiej, ale na krótko bo tego pokarmu znów naszło. Wczoraj rano pojechałam z tym do szpitala bo ból był okropny (nawet małego na ręce nie mogłam wziąć) i tam inna położna powiedziała, że absolutnie mam nic nie ściągać bo będzie ciągle nachodzić, ze piersi obłożyć kapustą, wsadzić w dopasowany stanik, nie obwiązywać zbyt mocno tym bandażem (wcześniej byłam za mocno ściśnięta!) a te zgrubienia i guzki znikną same....![]()
i dostałam od ginka z oddziału receptę na bromergon.
Jestem po 3 tabletce i 2 nocy po odstawieniu....
Moje piersi bolą nadal (chociaż dziś już spałam w nocy i zostałam sama w domu z małym), są twarde i na obu czuję duże zgrubienia w środku i pełno małych guzków mam na zewnątrz... wygląda to dość okropnie, ale nie ściągam pokarmu, troszeczkę delikatnie tylko rozmasowałam (głaskałam) te piersi. Z piersi nie leci już mleko tylko taka woda...
Boję się, że moje piękne przed ciążą piersi już takie brzydkie, twarde i z tymi guzami zostaną!!!
Proszę pomóżcie, czy ja na prawdę mam nie masować tych guzków i nie odciągać tego mleka, czy któraś z Was miała podobnie???



Odpowiedź z Cytatem

