+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 40 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 12 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 396

Wiara i przekonania religijne a in vitro - wasze odczucia

  1. #11
    wiolaja
    Mamuśka
    Uwazam ze Kosciol jest zacofany.

    Jedynie SP Papiez Jan Pawel II byl postepowy i to dzieki Niemu min Kosciol poparl w koncu przeszczep organow i nie zabrania juz.

    Dacie wiare ze jeszcze pare lat temu Kosciol zabranial przeszczepow. ze niby bez organow to do nieba sie nie pojdzie??

    Wiec mysle ze nastepny Papiez juz bedzie bardziej postepowy i w koncu uzna ze to nic zlego pomoc komus dac najwiekszy skarb : ZYCIE.

    Bo czy jest cos piekniejszego niz poczatek nowego zycia???

    Niewykozystane komorki, zarodki, czy sam moment zapladniania moze i budza emocje... Ale dajmy wszyscy wszystkim swiety spokoj Moje komorki, moje zarodki ,moja sprawa.Wiem tez ze wiele kobiet decyduje sie na dawstwo komorek czy zarodkow i to jest tez piekne!! Sa kobiety bezpolodne, nie maja wlsnych komorek i mozna im oddac swoje. Dla mnie piekne- dla Kosciola nie


    Kosciol za bardzo wcina sie w zycie innych zamiast zajac sie swoimi ciemnymi i grzesznymi sprawami, do ktorych ni emaja odwagi sie przyznac i wciaz zaprzeczaja ze problem celibatu i homoseksulaizmu i pedofilli ich nie dotyczy, wrrr. Nie zyjemy z sredniowieczu ,na szczescie i ludzie juz nie sa ciemna niewyksztalcona masa ktora mozna sterowac i wladac.
    Mamy 21w, jest technika i postep. Invitro daje szanse , Kosciol potragfi jedynie zabraniac...

    Przez to wcinanie sie osciola do wszystkiego, lacznie z polityka odeszlam od praktykowania w KK.

    Pozdrawiam!


  2. #12
    krotka
    Nowicjusz
    Dzieki dziewczyny za wasze odpowiedzi. Ja tez czytalam o tej organizacji, która zajmuje sie pogrzebami, mlutkich dzieciątek. Jest nawet specjalna mogilam na pewnym cmentarzu (za nic nie moge sobie przypomnieć gdzie to jest, ani tego artykułu, w którym o tym czytalam).

    A odnosnie naszych odczuć odnośnie tematu...to na pewno bardzo ciężka kwestia. Cóż księza czesto nie dają nam dobrego przykładu(niestety musze sie zgodzić), niestety czesto to mało powiedziane...ale staram sie nie oceniać, a moją wiare na nich nie opierać, bo przestałabym chodzic do kościoła....

    Odnośnie in vitro...ja osobiście jestem przeciw. Mamy problem, ale za wczesnie zeby wam napisac, że taki nadający sie na in vitro....wiec możecie myśleć...co ja o tym wiem.
    Ja podchodze do tego tak: jestem szczesliwa w moim małżeństwie, wiem ze mój mąż również. Mam również swiadomość, że bez macierzyństwa i ojcostwa, nie jesteśmy w stanie dojrzeć i nie bedziemy mieli możliwości podzielić sie tym co od zycia dostaliśmy z owocem naszej miłości....Kocham dzieci, mam z nimi kontakt (moja siostra ma małą dziewczynke)....

    Ale....poddawanie sie tym wszystkim procedurom dla mnie osobiście byłoby nie do przezycia...odarcie z intymności, działanie wbrew naturze, próba osiągnięcia celu za wszelką cenne, zrujnowanie psychiki (juz teraz widze jak to na mnie działa...), dzialanie wbrew sumieniu....Dla mnie to za dużo na nie....

    Myślę, że kiedy okaże sie, że nie możemy mieć własnego dziecka....zaczniemy zastanawiac sie nad adopcją (jest tyle odrzuconych maleństw...wiem że z adopcją nie wszystkim wychodzi...). Poki co nie jesteśmy na to gotowi...

    Jeśli z tego rownież nić nie wyjdzie...patrząc na moje życie wstecz...widze, że to czego bardzo chcialam i wydawało mi sie pelnią szczescia - nie dostałam tego - i okazuje sie, że jestem właśnie bez tego bardzo szcześliwa. Wierze, że czuwa nad nami Opatrzność i wie co nam jest potrzebne.

    Wiem dziewczyny, że pewnie znów bedzie burza...i wiele z was może byc urażona, ale to moje odczucie, a taki jest temat. Myśle, że ie wszyscy są powolani do macierzyństwa czy ojcostwa...tylko bardzo cięzko to przyjąć (mnie również....)


    pozdrawiam


  3. #13
    eska
    Mamuśka
    Cytat krotka :
    Ale....poddawanie sie tym wszystkim procedurom dla mnie osobiście byłoby nie do przezycia...odarcie z intymności, działanie wbrew naturze, próba osiągnięcia celu za wszelką cenne, zrujnowanie psychiki (juz teraz widze jak to na mnie działa...), dzialanie wbrew sumieniu....Dla mnie to za dużo na nie...
    Obdarcie z intymności - cóż, ginekologia nie rozpieszcza... zarówno podczas porodu, badania ginekologicznego, zabiegu in vitro można czuć się obdartym z intymności, zależy od personelu medycznego. Ja klinice, w której się leczę, pod tym względem nie mogę nic zarzucić, choć nie lubię tych badań (ale wątpię, że ktokolwiek lubi).
    Działania wbrew naturze - tyle, że in vitro jest moją ostatnią formą leczenia niepłodności w związku z chorobą męża. Czy w takim razie leczenie np. przez dializę jest moralniejsze? Człowiek z niesprawnymi nerkami ma się nie dializować, bo " w zgodzie" z naturą jego organizm przestał to robic i... ??? - to chyba oczywista bzdura. Tylko dlaczego mój mąż nie może leczyć swojej niepłodności, albo wysłuchiwać, że jest niemoralny?
    Próba osiągnięcia celu za wszelką cene - tak, powołanie życia z naszej miłości to mój cel największy, ale osiągnę go nie za wszelką cenę, ale za cenę mojego bólu, wiary, wytrwałości...
    Zrujnowanie psychiki - to nie jest to łatwa próba dla dwojga ludzi ale można ją zwycięzko przejść.
    Dzialanie wbrew sumieniu Każdy działa według własnego sumienia.

    Cytat wiolaja :
    Wiem tez ze wiele kobiet decyduje sie na dawstwo komorek czy zarodkow i to jest tez piekne!! Sa kobiety bezpolodne, nie maja wlsnych komorek i mozna im oddac swoje. Dla mnie piekne- dla Kosciola nie
    Dla mnie też jest to piękne... jeżeli zostaną mi moje, a wierzę, że zostaną - pomogę komuś. Taki mamy z M plan.

    Cytat wiolaja :
    Uwazam ze Kosciol jest zacofany.
    I ja tak uważam, nie tylko w kontekście in vitro.


  4. #14
    monika160607
    Mamuśka
    Witajcie
    Jestem wierząca, ale bez przesady Ja popieram IVF !!!!! I nie mam nic więcej do powiedzenia


  5. #15
    krotka
    Nowicjusz
    eska
    Obdarcie z intymności - cóż, ginekologia nie rozpieszcza... zarówno podczas porodu, badania ginekologicznego, zabiegu in vitro można czuć się obdartym z intymności, zależy od personelu medycznego. Ja klinice, w której się leczę, pod tym względem nie mogę nic zarzucić, choć nie lubię tych badań (ale wątpię, że ktokolwiek lubi).

    Owszem badanie ginekologiczne nie należy do przyjemności, ale porównanie zwykłego badania ginekologicznego z "tworzenie" nowego życia myśle, że jednak jest mała różnica...


    Działania wbrew naturze - tyle, że in vitro jest moją ostatnią formą leczenia niepłodności w związku z chorobą męża. Czy w takim razie leczenie np. przez dializę jest moralniejsze? Człowiek z niesprawnymi nerkami ma się nie dializować, bo " w zgodzie" z naturą jego organizm przestał to robic i... ??? - to chyba oczywista bzdura. Tylko dlaczego mój mąż nie może leczyć swojej niepłodności, albo wysłuchiwać, że jest niemoralny?


    Leczenie nerki służy w tym przypadku ratowaniużycia, każde inne badanie czy leczenie tak samo. In vitro nie ratuje życia...

    Próba osiągnięcia celu za wszelką cene - tak, powołanie życia z naszej miłości to mój cel największy, ale osiągnę go nie za wszelką cenę, ale za cenę mojego bólu, wiary, wytrwałości..

    wierzę, że tak wlasnie jest...



    Dzialanie wbrew sumieniu Każdy działa według własnego sumienia.


    tak wlasnie jest. Są również pewne obiektywne normy, do ktorego to sumienie powinno sie jednak odnosić w innym przypadku, każdy tworzyl by sobie własna moralność....


    Cytat wiolaja :
    Uwazam ze Kosciol jest zacofany.
    I ja tak uważam, nie tylko w kontekście in vitro.[/quote]



    Kościół ma swoją Tradycję i Źródła, których nie może zmieniać zeby dostosować sie do ludzi. Kiedy np zostaly zmienione przykazania kościelne wiele ludzi sie oburzało, jak to przecież nie wolno nic zmieniać....
    Są sprawy, ktore można dostosowywać, ale są takie, które są niezmienne (stosunek do życia i jego godności np) .

    [ Dodano: Sro Lis 18, 2009 20:10 ]
    Cytat wiolaja :
    Jedynie SP Papiez Jan Pawel II byl postepowy i to dzieki Niemu min Kosciol poparl w koncu przeszczep organow i nie zabrania juz.
    Wbrew pozorom Jan Paweł II, uważany jest(był) za bardzo konserwatywnego papieża.
    Ale byl fantastycznym człowiekiem i tym po prostu trafiał do ludzi...
    Byl bardzo wymagajacy zwłaszcza w dziedzinach moralności w małżeństwie, narzeczeństwie. Poczytajcie np "Milość i odpowiedialność" ...nie jest łatwo

    Generalnie rzecz biorąc mnie sie wydaję, że to co głosił i JPII i Kościół to pewien idealny wzorzec (nie mówie tu oczywiście o poszczególnych księzach itd tylko po prostu nauke Kościoła i Jego normy moralne) do którego każdy wierzący ma w jakiś sposob zmierzać...ale jesteśmy tylko ludźmi, nie aniołami. Ważne żeby mieć ten ideał do którego jednak możemy podążać i sie odnoscić. To ma dać nam kierunek...
    Nie musimy sie z tego powodu pieklić, że ktoś wymaga od nas niestworzonych rzeczy....


  6. #16
    Aguś80
    Mamuśka
    Cytat krotka :
    Owszem badanie ginekologiczne nie należy do przyjemności, ale porównanie zwykłego badania ginekologicznego z "tworzenie" nowego życia myśle, że jednak jest mała różnica...
    badanie ginekologiczne jest jak badanie..., natomiast sama sam zabieg ivf powiem jak będę po. Ale jakoś nie wydaje mi się aby był obdzierający z intymności

    Cytat krotka :
    Próba osiągnięcia celu za wszelką cene
    a co masz na myśli "za wszelką cenę", życzę Ci żebyś nie stanęła nigdy przed decyzją: czy robić ivf czy nie ? Bo ja póki co zgadzam się w 100% z eską, poza tym wiele w życiu człowiek przechodzi i przyjmowanie trochę większej ilości lekarstw czy większa ilość badań to jest wg. ciebie wielkie wyrzeczenie "za wszelką cenę" ? Dla mnie nie !!!,

    krotka powiedz jeśli możesz ile masz lat ? Bo jeśli jesteś młoda to wyjaśnia wiele z twoich wypowiedzi, że jeszcze można poczekać, ale jak masz ok. 30 (albo i więcej) to nie zdążysz z tym wszystkim do 40.


  7. #17
    agunia29
    Mamuśka
    krotka, ciekawi mnie ile masz lat i ile jestes w związku małżeńskim i ile znasz swojego M.

    Cytat krotka :
    Ja podchodze do tego tak: jestem szczesliwa w moim małżeństwie, wiem ze mój mąż również. Mam również swiadomość, że bez macierzyństwa i ojcostwa, nie jesteśmy w stanie dojrzeć i nie bedziemy mieli możliwości podzielić sie tym co od zycia dostaliśmy z owocem naszej miłości....Kocham dzieci, mam z nimi kontakt (moja siostra ma małą dziewczynke)....
    To że dla Ciebie nie jest koniecznoscią posiadać dziecko - bo jestescie szczęsliwi i to Wam wystarcza - nie oznacza ze tak bedzie zawsze. Trzeba tez pamietać ze adoptując dziecko nalezy sie liczyć z tym ze mimo dobrego wychowania, miłości, rozmów to dziecko w wieku 18 lat powie ze chce poszukać swoich rodziców bo to tylko ich kocha - znam dwie takie rodziny, znam ich ból i cierpienie.

    Proszę powiedz mi kiedy przy in vitro działa sie wbrew naturze? Jest komórka jajowa jest plemnik które się albo połaczą albo nie.
    Teraz powiedz mi czy wg Ciebie naturalne by była sytuacja w której kobieta która zaciązyła i w 10-12 tygodniu okazało się ze dziecko nie zyje i wówczas pozostawić wszystko naturze niech natura zdecyduje kiedy ta kobieta urodzi to dziecko? Czy to byłoby naturalne??

    Cytat krotka :
    tak wlasnie jest. Są również pewne obiektywne normy, do ktorego to sumienie powinno sie jednak odnosić w innym przypadku, każdy tworzyl by sobie własna moralność....
    Każdy ma swoje sumienie i każdy wg niego postępuje, nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż - ale tutaj nie ma zakazu stwarzania nowego życia, czy dziecko które przychodzi na świat dzięki in vitro jest mniej kochane przez swoich rodziców? Czy nie rodzi się z miłości? Czy miłość to tylko prokreacja? Bo tak można wywnioskować z tego co piszesz.

    Cytat krotka :
    Są sprawy, ktore można dostosowywać, ale są takie, które są niezmienne (stosunek do życia i jego godności np) .
    Czyżby?? Jesli Kościół pozwolił na zmiane jednego to prędzej czy później nie pozostanie cały czas taki jak dawniej.

    [ Dodano: Sro Lis 18, 2009 20:45 ]
    Cytat krotka :
    Leczenie nerki służy w tym przypadku ratowaniużycia, każde inne badanie czy leczenie tak samo. In vitro nie ratuje życia...
    Masz rację nie ratuje życia jest czymś więcej DAJE ŻYCIE!!!!


  8. #18
    krotka
    Nowicjusz
    mam 28 lat....czy to coś tłumaczy?


    za wszelką cene dla mnie to nie lekarstwa...wiesz sama je biorę, ale to że chcemy dziecka mimo, że naturalnie nie możemy go mieć...

    Dziecko to najpiękniejszy dar dla małżeństwa, ale dla mnie cel nie uświęca środków...i tyle.

    Kontakt z wami wszystkimi, którzy inaczej do tego podchodzicie, dało mi możliwość poznać wasze motywy, to jak do tego podchodzicie...szanuje was i wasze decyzje. Ciesze sie ze możemy o tym rozmawiać...
    Prosze was o to samo...


  9. #19
    agunia29
    Mamuśka
    krotka, tak wiele Przede Wszystkim to że nie masz już zbyt wiele czasu a po drugie to że jesli nie masz własnego domu czy mieszkania nie zarabiasz dużo kasy, masz mało czasu, masz cos nie tak w zyciorysie, nie jestes 5 lat po ślubie z M to adopcja może być trudna.

    A ile się staracie o dziecko?


  10. #20
    krotka
    Nowicjusz
    No dobra odpowiem i na to osobiste pytanie, znamy sie ponad siedem lat..po ślubie ponad dwa...

    Może nie bedziemy kiedyś szczęsliwi (nie musisz mi tego uświadamiać) Jeśli bedziemy mieć dziecko Twoim zdaniem to zmieni? Nie wydaje mi sie...jeśli przestaniemy sie rozumieć, wspierać i cieszyć swoją obecnością..dziecko nie pomoże nam w tym,aby do tego stanu wrócić...

    Adopcja...wiem również o tym wszystkim..może dlatego jeszcze do tego nie dojrzeliśmy...na wszystko potrzeny jest czas...


+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 40 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 12 ... OstatniOstatni

Podobne wątki

Tagi dla tego tematu