Jak myślicie drodzy rodzice, powinniśmy czytać dzieciom klasyczne baśnie np braci Grimm, gdzie otwarcie mówi się o śmierci, gdzie sporo jest okrucieństwa, ale jednocześnie dobro zawsze zwycięża zło? Czy może lepiej czytać tylko lukrowane historyjki, których pełno w księgarniach?
A może czytając cenzurować treść i tak jak robiła moja siostra zastępować słowo śmierć słowem sen, itp.???
Ostatnio edytowane przez Betty_Boop ; 08-13-2010 o 23:39
swietny temat
wypowiem sie jako mama gdzie bajki sa codziennie
ja nieco zmieniam fakty bajek
i tak w bajce Titelitury król grozi młynarzównie, ze zetnie jej głowe jak nie utka złotych nici ze słomy
wiec zamieniam to na loch.. ze wtraci ja do lochu
w bajce o Czerwonym Kapturku mysliwy nie zabija wilka, tylko rozcina mu brzuch wielkimi nozycami i wyciaga babcie i Kapturka
. Natepie wkłada kamienie i zaszywa......... wilk budzi sie czujac ciezar w brzuchu, idzie sie napic wody z rzeczki, wpada do niej i wszelki słuch o złym wilku ginie
podobnie czarownica siada w piecu Małgosia zamyka dzrwiczki i szybko dziei uciekaja
nie opiwadam, ze pala ją zywcem
trzy swinki siedza w murowanym domku, a wilk probuje wejsc przez komin, wiec swinki rozpalaja kominek i wilko przypiekają lekko zadek, i wilk z podpieczonym zadkiem ucika gdzie pieprz rosnie......
przeciez nie opowiem ze gotuja zupe z iwlka a wilka zywcem na bulion przerabiają
czesto czytając/opowiadajac bajki zastepuje drastyczne rzeczy
po co opowiadac to dzieciom
to niechodzi o lukier
ale opowiadanie bajek pełnych o krucienstwa przed snem skutkuje niespokojnym snem
raz sie wkoopałam czytają bajke o Gęsiareczce, gdzie koniowi Faladzie obcięto łeb i powieszono nad bramą zamkową
tego sie nie dało nijak zastpaic czyms innym
ale np raz cyztajac bajke o trollach, jak chopiec wypalił trollowi oko, to powiedziałam ze rzucił kamieniem w oko i oko trola tak bolało ze nic nim nie widział....
nie uwazam, zeby okrucienstwo z bajek uczyło czegos mądrego....
moje dzieci uwielbiają bajki
cyztamy rozne rzeczy klasyczne bajeczki
bajeczki o zwierzatkach
legendy polskie, piekne legendy norweskie
ale najlepsyzm hitem jest wymyslana bajka o rybce MiniMini co mieskza na rafie koralowej....... i ma kolezanke Meduzę Kasię i kumpla Rekina Piotrka....... razem we 3 wymyslamy idch przygody...... czasem spotykaja płaszczke o moim imieniu, czy konika morskiego noszącego imie taty........ albo flądre Wiktorie ( kolzanka) zólwia Grzesia ( kolega) itd itp
to jets bajeczka innego typu..... ale nigdy nie ma w niej przemocy
lukru tez nie
popieram
nie lukrować, bo przecież nie zamkniemy dzieci za szklaną kopułą i kiedyś się spotkają z okrucieństwem, ale też nie czytać drastycznych kawałków baśni
my czytamy i bajki i baśnie i wiersze Brzechwy głównie
ale teraz na topie są małe ksiażeczki w których pokazują zwierzęta albo roslinki
mnie też niektóre fragmenty oryginalnych baśni Grimmów przyprawiają o dreszczyk, a raczej o dreszczyk przyprawia mnie fakt, że miałabym bez mrugnięcia okiem przeczytać je mojemu dziecku...
Szukając różnych wiadomości na temat baśni i ich wpływu na dzieci, znalazłam zresztą informację, że zarówno Andresen jak i bracia Grimm nie pisali swoich baśni w przeznaczeniu dla dzieci, a dla dorosłych...
A teraz trochę z innej beczki. Co myślicie o książkach typu mała książka o kupie
REKLAMA
Linki widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników Zarejestruj się
potrzebne, czy nie??? Budzą w was niepokój, czy śmiech, a może oburzenie???
a ja jestem dla za klasycznymi baśniami bez cenzury
Ostatnio przeczytałam książkę Bruno Bettelheima "Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartości baśni" i jestem zachwycona.
Zgadzam się z główną tezą, że te wszystkie straszne rzeczy w baśniach odpowiadają i oswajają nieuświadomione konflikty, jakie zachodzą w każdym z nas. Np. nieuchronne odłączenie od rodziców na podstawie zgubienia się w lesie Jasia i Małgosi.... itp.
Ja sama uwielbiałam baśnie Grimmów i bardzo długo je czytałam. Nie zapamiętałam w ogóle tych drastycznych elementów.
Dlatego jak po latach czytałam jakąś baśń na dobranoc swojej młodszej siostrze, to byłam w szoku, że tam ciągle ktoś kogoś zjada, morduje i dręczy... Natomiast moja, wtedy 6 letnia, siostra w ogóle się nie bała, co było dla mnie wielkim szokiem. Wtedy doszłam do wniosku, że dzieci odbierają to po prostu jakoś inaczej i koncentrują się raczej na happy endie i na zwycięstwie dobra na końcu.
Ja też preferuję klasyczne bajki i baśnie, ale póki co to staram się raczej takie wybierać, gdzie nie ma tematu śmierci. Natomiast co do baśni Braci Grimm to z moje dzieciństwa pamiętam ze sama gdy juz czytałam to te bajki wydawały mi się jakiś dziwne, taki niepokój powodowały, bo nie są to zwykłe bajeczki o królewnie i królewiczu.