Starszy brat lub siostra często ułatwiają młodszemu dziecku radzenie sobie w trudnych emocjonalnie chwilach. To sprawia, że maluch w nowych sytuacjach czuje się pewniej i bezpieczniej.
Roczna Jagódka zdecydowanie łatwiej znosi nieobecność mamy, gdy oprócz babci zostaje z nią czteroletnia siostra. Gdy dwuletniemu Kubie kolega wyrywa łopatkę, malec robi bardzo smutną minkę i spogląda na starszego brata z nadzieją, że udzieli mu pomocy. Półtoraroczna Agatka chce robić wszystko to, co robi jej starsza siostra – tak jak ona samodzielnie zjada zupę, wdrapuje się na murek, nuci melodię piosenki o Pipi, choć jeszcze nie umie mówić.
Według amerykańskiego pediatry i psychoanalityka T. Berry Brazeltona, dziecko powinno zacząć nawiązywać kontakty społeczne w drugim roku życia. Wiele zachowań i umiejętności ważnych z punktu widzenia życia społecznego, emocjonalnego i umysłowego malec nabywa poprzez naśladownictwo. To ono jest w tym okresie głównym motorem rozwoju.
Jeśli dziecko ma starsze rodzeństwo, dzieje się to w sposób naturalny. Relacje między maluchami naznaczone są stylem funkcjonowania całej rodziny. Zbudowanie przyjaznych więzi zależy od rodziców, od przyjętych przez nich zasad wychowania oraz wrażliwości na przeżycia młodszych i starszych dzieci.
Starsze rodzeństwo odgrywa ważną rolę w rozwoju młodszych, jest wzorem do naśladowania. Jego sukcesy, a w dalszej perspektywie powodzenie życiowe czyni bardziej prawdopodobnym także życiowe powodzenie młodszego rodzeństwa.
Ekspert odpowiada: Magdalena Gąssowska, psycholog, mama dziesięcioletniej Ady, zajmuje się psychoterapią, wykłada w Wyższej Szkole Pedagogicznej ZNP w Warszawie.
Tolerować konflikty między rodzeństwem czy za wszelką cenę ich unikać?
Nieporozumienia są nieuchronne i pełnią ważną rozwojową funkcję, jeśli tylko nie odzwierciedlają nierównego traktowania dzieci oraz konfliktów między rodzicami. Drobne niesnaski uczą, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. Dzięki nim dziecko zaczyna także uświadamiać sobie, jaki ma charakter, odkrywa skuteczność swoich działań, dowiaduje się, co sprawia rodzeństwu radość, co je złości. Maluch uczy się radzić sobie z ich reakcjami, a w przyszłości z reakcjami innych dzieci. Rodzice nie powinni dopuścić do eskalacji konfliktów między dziećmi, do rękoczynów, awantur. Jeśli się powtarzają, mogą się odbić się na psychice dzieci, które będą czuły do siebie żal i w konsekwencji mogą zacząć się unikać.
Mój brat, moja siostra
Siostry tworzą zazwyczaj związki życzliwe, a wobec młodszych braci są opiekuńcze. Natomiast bracia częściej ze sobą rywalizują, zwłaszcza gdy różnica wieku jest niewielka.
- sprawiedliwie rozdzielaj pochwały, aby malec mógł podziwiać starsze rodzeństwo bez uczucia zazdrości,
- podkreślaj, że każde z twoich dzieci jest wyjątkowe, jeśli będziesz faworyzowała jedno, między rodzeństwem zacznie narastać niechęć,
- zorganizuj zabawę, w której maluch naśladuje starsze rodzeństwo, np. brat pokazuje, jak skacze zając, a maluszek powtarza,
- ppoproś czasem, by starsze dziecko zajęło się młodszym, ale nie rób z niego niańki. Może np. w zdjąć mu zabawki z wyższej półki.
- zapewniaj towarzystwo w tym samym wieku, nawet gdy rodzeństwo dobrze się bawi.
artykuł pochodzi z miesięcznika " Twoje Dziecko " źródło
Zazdrość o młodsze rodzeństwo....
Co zrobić gdy maluszek jest zazdrosny o młodsze rodzeństwo. Oto sprawdzone rady naszych czytelniczek.
Jeszcze niedawno Marek był jedynakiem. Oczko w głowie, pierwszy wnuk moich i męża rodziców. Trudno się dziwić, że był rozpieszczany nie tylko przez dziadków. Gdy byłam w ciąży, synek cieszył się, że będzie miał braciszka. Myślałam, że jak Krzyś się urodzi, Marek pokocha go całym sercem. Niestety, maluch się obraził! Dokucza dzidziusiowi albo zachowuje się tak, jakby Krzysia nie było. Domaga się uwagi i jest przy tym bardzo natarczywy. Rzeczywiście, mam teraz dla niego mniej czasu, bo siłą rzeczy poświęcam dzidziusiowi więcej uwagi... Co zrobić, aby synek nie czuł się odepchnięty, żeby nie traktował brata jak wroga? Ola
Psycholog Beata Chrzanowska radzi:
Radzę angażować malca do opieki nad bratem. Poprosić go, aby podał pieluszki, pomógł w przygotowaniu kąpieli. A czas, gdy pielęgnuje się maluszka albo karmi, można wykorzystać na rozmowę ze starszakiem. Pomocna jest lalka wielkości noworodka – smyk też będzie miał kogoś, kim może się zaopiekować, tak jak mama. Można wtedy zorganizować wspólną kąpiel – mama myje młodsze dziecko, a synek swoją lalkę.
Poproś męża o pomoc Gdy mąż zajął się maleństwem – codziennie co najmniej godzinę – nasze rodzinne życie wreszcie się unormowało! On opiekuje się córeczką, a ja spędzam czas ze starszym synkiem. Tylko on i ja. Bawimy się, czytamy książeczki, wspólnie malujemy, kleimy coś, wycinamy albo czasem coś smacznego gotujemy – malec uwielbia, gdy wspólnie pichcimy. Zwykle rezerwuję czas dla smyka pod wieczór, więc gdy zabawa zbliża się ku końcowi, ogłaszam: „Pora na kąpiel”. A po niej chwila na tulenie synka do snu. Maluch zaakceptował taki plan dnia. Uspokoił się, wie, że każdego dnia wygospodaruję czas tylko dla niego. Dlatego gdy synek denerwuje się, że zajmuję się córeczką, a nie nim, przypominam mu, co go czeka przed snem. To naprawdę pomaga!Kasia
Czytaj książeczkę Wierzę w magiczną moc książek, więc trudno się dziwić, że sięgnęłam po nie, gdy Zosia zmieniła się po narodzinach młodszej siostrzyczki – tak zazdrosnego malucha dawno nie widziałam. Poszłam do osiedlowej biblioteki i znalazłam! „Franklin czeka na siostrzyczkę” i „Franklin jest starszym bratem”. Cudownie, bo Franklin to ulubieniec małej. Ma kilka książeczek z tej serii, ale akurat tych nie. Wiele razy przeczytałam córeczce obie książeczki, później rozmawiałyśmy o Franklinie i jego kłopotach, a także o tym, co się zmieniło w naszym domu, o niej i jej małej siostrzyczce. No i doczekałam się. Pewnego dnia Zosia stwierdziła, że w sumie fajnie mieć siostrę. Przyszła do nas, gdy karmiłam maleńką, i ucałowała ją w czółko. Hurra! Pełnia szczęścia!Gabriela
Mów o jego przywilejach Radziłam się pani w przedszkolu, co zrobić, aby córeczka zaakceptowała młodsze rodzeństwo. Podpowiedziała mi, żeby porozmawiać z dzieckiem o jego... przywilejach. Przy okazji podkreślając, że te przywileje wynikają właśnie z bycia starszym rodzeństwem. Powiedziałam Łucji, że fajnie być starszym, bo chodzi się spać później, ogląda wieczorynki i różne filmy dla dzieci (można pójść do kina), czyta książeczki, ma się swoje zabawki, no i można zjeść... pizzę! To najbardziej podziałało na wyobraźnię córci. Ona tak lubi, gdy chodzimy na pizzę! Co działo się później? Otóż mała patrzyła na dzidziusia z pobłażaniem, jakby chciała powiedzieć: „Ja mogę więcej, a ty jeszcze nie”. Mogę stwierdzić, że na sto procent polubiła rolę starszej siostry. Kocha swoje rodzeństwo nad życie i tak pięknie się nim opiekuje.Zuzanna
Chwal przed innymi Gdy maluszek zjawia się w domu, wszyscy mówią tylko o nim. Przychodzą goście i zachwycają się bobaskiem. Że kupkę zrobił, że śpi albo słodko się uśmiecha... Zapomina się, że oprócz nowo narodzonego maleństwa jest jeszcze starsze dziecko, które obserwuje i czasem cierpi, że uwaga dorosłych nie jest już na nim skupiona, a przynajmniej nie tak jak kiedyś. Dlatego trzeba pilnować, aby te zachwyty rozdzielać między rodzeństwo. Za każdym razem, gdy ktoś pieje nad dzidziusiem, natychmiast wspominam o starszym synku. Że pomaga, że zrobił to i to, że pięknie rysuje. Fajnie, bo udaje mi się zachować równowagę w pochwałach i starszy synek jakoś znosi obecność młodszego. Ostatnio sam zachwycał się nad małymi rączkami braciszka, i to słowami, które słyszał, jak przyszli goście. Zabawnie to brzmiało...Jagna
Pozwól na bycie bobaskiem Moja córeczka, gdy pojawiło się drugie dziecko, zaczęła się dziwnie zachowywać. Miałam wrażenie, że cofnęła się w rozwoju, jakby chciała upodobnić się do rodzeństwa. Maleńka wręcz żądała wszystkiego, co dostawał młodszy synek. Chciała jeść z butelki, wystawiała pupcię, żeby smarować ją specjalnym kremem, wskakiwała do wanienki, w której kąpałam bobaska. Przestraszyłam się tego, bo jeśli jej to zostanie? Niepokój rozwiała moja starsza siostra, która wychowała już trójkę maluchów. Stwierdziła, że takie zachowanie jest charakterystyczne dla mniejszych dzieci. Krótko mówiąc, można smykowi na nie pozwolić. Bo gdy maluch zaspokoi potrzebę bycia w centrum uwagi, szybko dostrzeże, że bycie maleństwem wcale nie jest aż tak atrakcyjne, bo starszemu przecież więcej wolno. Uff! Rzeczywiście, po jakimś czasie Malwinka wróciła do swojego „dorosłego” zachowania.Hania
Wszystko tłumacz Kiedy w naszym domu zjawił się Bąbelek, było dla mnie oczywiste, że starszak będzie cieszyć się z nowego towarzystwa i że orientuje się, ile czasu wymaga pielęgnacja maluszka. Jednym słowem, że jest pogodzony, iż teraz będę mu poświęcać mniej czasu. Niestety, nic nie wyszło z moich założeń. Szybko oduczyłam się myślenia, że to, co dla mnie jest oczywiste, dla dziecka niekoniecznie. Starszakowi naprawdę było trudno zrozumieć, dlaczego nie odprowadziłam go do przedszkola, tylko poszłam z maluchem do lekarza. Dlatego postanowiłam wszystko tłumaczyć smykowi, dlaczego tak postępuję, a nie inaczej. Gdy Szymek był zazdrosny o młodszego brata, wyjaśniałam mu, że takie maluszki nie potrafią same jeść i siusiać do nocniczka. Mówiłam mu, że jestem z niego dumna, bo umie już korzystać z ubikacji i ładnie je łyżeczką. Tłumaczyłam, porównywałam, pokazywałam... Trwało to jakiś czas, zanim Szymek zaakceptował zmiany. Teraz muszę zrobić wszystko, by uczucie zazdrości nie wróciło do naszego domu.Joasia
Nie zgadzaj się na to Kiedy starsza córka biła dzidziusia, wkraczałam natychmiast do akcji. Kategorycznie mówiłam, że nie zgadzam się na takie zachowanie. I że nikt nie będzie bił moich dzieci, nawet inne moje dziecko! Wyprowadzałam małą do innego pokoju i informowałam ją, że zostanie w nim, aż się uspokoi. Gdy ochłonęła, wyjaśniałam jej, że nie wolno bić, bo można komuś wyrządzić krzywdę, szczególnie takiemu maleństwu. Alicja
Artykuł pochodzi z miesięcznika " Mamo to ja " źródło
Rodzeństwo - więź na całe życie !
Pozycja wśród rodzeństwa przesądza o naszych dalszych losach, charakterze i pozycji w społeczeństwie.
Dzieci często marzą o nieistniejącym rodzeństwie albo przeciwnie – pragnęłyby być jedynakami. Model rodziny 2+2 przestaje być w Polsce popularny. Od kilku lat większość kobiet poprzestaje na urodzeniu jednego dziecka. Rodzice z trójką pociech to w dzisiejszych czasach rodzina wielodzietna.
Pierwsze, drugie...
Kolejność, w jakiej pojawiają się nowi członkowie rodziny, ich płeć i dzieląca ich różnica wieku decydują o zajmowanej pozycji i doświadczeniach społecznych. To, co przeżyjemy w rodzinie, przesądza o naszych dalszych losach, o pozycji w grupie (czy będziemy kierowali innymi albo prowadzili negocjacje), o oczekiwaniach wobec najbliższych osób (potrzebie partnerstwa lub opiekuńczości). Na wiele wydarzeń życiowych zareagujemy podobnie jak w dzieciństwie. Dlaczego?
Mała społeczność
W rodzinie podobnie jak w każdej społeczności powstają związki pomiędzy jej członkami i szybko ustala się hierarchia ważności. Jedynak, który jest ulubieńcem taty, rozpieszczanym przez babcie, rozwija się inaczej niż najstarsza siostra, opiekująca się młodszym bratem na prośbę zapracowanej mamy. Rodzice także w różny sposób traktują swoje pociechy – jedne faworyzują, bardziej im współczują, ochraniają je, od innych więcej wymagają, uczą niezależności, traktują po partnersku niemal od dnia narodzin. Każda rodzina ma też swój własny charakter, który wpływa na postawy i zachowanie. Najstarsze dziecko z optymistycznie nastawionej do życia rodziny będzie najpoważniejsze i najbardziej odpowiedzialne spośród rodzeństwa, ale też bardziej zrelaksowane i szczęśliwe niż to, które również było najstarsze, ale zostało wychowane przez rodziców o surowych zasadach. Najmłodsze dziecko w każdej z tych rodzin najprawdopodobniej wyrośnie na mniej odpowiedzialne i mniej zaradne.
Odmienny klimat
Zmiany w rodzinie powoduje sam fakt narodzin, bo wpływa na dotychczasowe układy pomiędzy jej członkami. Dlatego kolejne dzieci rodzą się w odmiennych okolicznościach. Noworodek, który pojawia się jako pierwszy, i jego młodszy brat urodzony w rodzinie z jednym dzieckiem będą mieli zupełnie inne warunki do rozwoju i inną pozycję w rodzinie. Na pierwszym dziecku rodzice uczą się nie tylko zasad pielęgnacji, ale też podstaw wychowywania: czego wymagać, jak stawiać ograniczenia, kiedy i jak je egzekwować. Kolejne dziecko wprowadza równowagę, szczególnie potrzebną, gdy rodzice są nadmiernie skupieni na pierworodnym. Kiedy przybywa doświadczeń, zmienia się stosunek do macierzyństwa i ojcostwa. Rodzice przestają tyle wymagać od dzieci, inaczej myślą o własnej karierze zawodowej. To wszystko tworzy odmienny klimat wychowawczy dla każdego malucha.
Znajomy od lat
Pozycja wśród rodzeństwa może stać się nieco inna, jeśli zmieni się sytuacja rodziny (np. po powrocie mamy do pracy czy przeprowadzce) lub kiedy powstaną nowe układy w rodzinie: do grona domowników dołączą dziadkowie albo nowe dziecko. Mniej więcej do 5-6. roku życia każdy z nas próbuje określić, kim jest na tle pozostałych członków rodziny. Jesteśmy z nimi blisko związani, a jednocześnie zaczynamy rozumieć i podkreślać własną odrębność. Gdy w rodzinie są inne dzieci, jest więcej możliwości do porównań. W wieku 2,5-3 lat najciekawsze staje się poznawanie różnic pomiędzy dziewczynkami a chłopcami, więc ogromną ciekawość zaczyna wzbudzać dziecko płci przeciwnej. Rodzeństwo tej samej płci przyciąga, bo można je obserwować i naśladować. Maluchy, które "małpują” starsze siostry i braci, wzbudzają tym ich niechęć. Bo kto, mając 10 lat, chce być podobny do przedszkolaka? W kolejnym roku córeczki zaczynają adorować tatusiów, a synkowie zakochują się w mamusiach. Bywają romantyczni, a czasem zaborczy, szczególnie gdy konkurują o względy rodzica z innymi dziećmi (np. tej samej płci bliźniakiem albo rodzeństwem starszym o rok, półtora czy noworodkiem). Rodzic przeciwnej płci wpływa na nasz obraz własnej osoby, podczas gdy rodzic tej samej płci daje przykład, jak postępuje kobieta czy mężczyzna.
Rywal czy przyjaciel?
Kiedy rodzeństwo rywalizuje ze sobą, wspiera się, pomaga sobie, uczy się odpowiedzialności, współdziałania i rozwiązywania konfliktów, tak naprawdę próbuje określić, jaką pozycję ma każde z dzieci i co je wyróżnia. Młodsze zazdroszczą starszym, a te skrycie marzą o utraconych przywilejach. Zanim pójdziemy do szkoły, wiele cech naszej osobowości jest już ukształtowanych. Na tym etapie rozwoju ogromną rolę odgrywają kontakty z rodzeństwem.
Wpływ rodzeństwa jest tak oczywisty, że powstają nawet charakterystyki uwzględniające kolejność narodzin i płeć dzieci. Najstarsze dziecko jest początkowo oczkiem w głowie całej rodziny. Ma najwięcej zdjęć, dziennik spisany przez mamę i ręcznie robione ubranka. Staje się też obiektem eksperymentów, bo właśnie na nim sprawdza się odpowiednią temperaturę kąpieli, najskuteczniejsze sposoby radzenia sobie z kolką itp. Kolejne dziecko traktowane jest bardziej zwyczajnie. Pomaga starszemu wyzwolić się spod presji rodziców, którzy najwięcej od niego wymagają i jego sukcesami zaspokajają własne ambicje. Dziecko średnie przez klika lat jest najmłodsze, więc gdy pojawia się rywal, zabiega o uznanie rodziców i względy innych osób. By zdobyć utraconą pozycję, potrafi oszukiwać, rezygnuje z własnego zdania i spełniania swoich potrzeb. Często żyje w cieniu starszego rodzeństwa, które stara się naśladować. Wiąże się to z nieustanną frustracją, bo starszy siłą rzeczy więcej umie, wie, rozumie. Najmłodsze jest pupilkiem rodziny, rozpieszczanym, zwalnianym od odpowiedzialności. Wszyscy się nim opiekują i ustępują mu jeszcze długo po tym, jak przestanie być małym dzieckiem. To najrozkoszniejsze z rodzeństwa. Jest jednak niesamodzielne i stale oczekuje pomocy od innych, także w życiu dorosłym. Zazwyczaj zdobywa ją sprawdzoną metodą – urokiem osobistym. Jednak niezależnie od pozycji w rodzinie warto dzieci uważnie słuchać i wspierać ich dążenia do indywidualnego rozwoju.
Świetnie wstęp jest a rodzice niech się dzielą z nami swoimi historyjkami z życia swoich maluchów, ktorych maja w domu więcej niż jednego ciekawe mogą byc spostrzeżenia gdy między dziecmi jest dosc duża różnica wieku