Jako, że mam chwilkę czasu bo mój kochany Kluseczek ¶pi opowiemy jak to było u nas...
W ¶rodę, w przewidywanym dniu porodu zgłosiłam się na IP z powodu skoków ci¶nienia i już zostałam...of kors mój ciepłolubny dzieciaczek nie zamierzał wychodzić więc czekali¶my co lekarze powiedz±...w czwartek poszłam na oskytocynę i nawet udało mi się kimn±ćbo skurcze miałam tak marne że aż wstyd się przyznać...po tym jednym dniu udało nam się "wypracować" cały 1 cm rozwarcia, więc w tym tempie stwierdziłam, że do Bożego Narodzenia mnie potrzymaj±
...w pi±tek dali nam spokój i my¶lałam, że przez weekend nic nie będ± robić więc nawet się nie nastawiałam...i niespodzianka...w sobotę na rannym obchodzie padła decyzja że kolejne oksy...już my¶lałam, że znowu po¶pię
a tu nieoczekiwany rozwój wypadków...jeszcze przed oksy zadzwoniłam do małża i mamy że nie biorę ze sob± telefonu i żeby nie dzwonili bo nic się nie dzieje...pół godziny póĽniej koleżanka z sali przyniosła mi telefon i zadzwoniłam po raz drugi, żeby się zbierali bo rodzę...w tym czasie moje ci¶nienie zaczęło ¶wirować a tętno małego spadać...szybka decyzja że robimy cc...nawet na dobr± sprawę nie zd±żyłam sie wystraszyć i chwila moment dziabnięcie w plecki i już nie czułam dołu swojego ciała...parę minut póĽniej mała mokra żabka leżała u mnie na piersi patrz±c mi głęboko w oczyska i energicznie pracuj±c płuckami
...jak już wiedziałam, że z maluszkiem wszystko ok to u mnie spadło ci¶nienie i pojawiły sie problemy z oddychaniem...ale to już inna historia...
I tak o godz 10:10 moje wyczekane, wytęsknione i wymodlone szczę¶cie było już ze mn±![]()




...w pi±tek dali nam spokój i my¶lałam, że przez weekend nic nie będ± robić więc nawet się nie nastawiałam...i niespodzianka...w sobotę na rannym obchodzie padła decyzja że kolejne oksy...już my¶lałam, że znowu po¶pię
a tu nieoczekiwany rozwój wypadków...jeszcze przed oksy zadzwoniłam do małża i mamy że nie biorę ze sob± telefonu i żeby nie dzwonili bo nic się nie dzieje...pół godziny póĽniej koleżanka z sali przyniosła mi telefon i zadzwoniłam po raz drugi, żeby się zbierali bo rodzę...w tym czasie moje ci¶nienie zaczęło ¶wirować a tętno małego spadać...szybka decyzja że robimy cc...nawet na dobr± sprawę nie zd±żyłam sie wystraszyć i chwila moment dziabnięcie w plecki i już nie czułam dołu swojego ciała...parę minut póĽniej mała mokra żabka leżała u mnie na piersi patrz±c mi głęboko w oczyska i energicznie pracuj±c płuckami
Naprawde sliczny i wzruszajacy


Kamilek przystojniaczek