CC dzięki któremu Agatka jest z nami
Trochę czasu minęło od tego zdarzenia ale pomyślałam sobie, że dziewczyny które mają planowe CC coś sobie z tego wyciągną.
To, że będę miała Cesarkę, wiedziałam już po narodzinach mojego pierwszego dziecka.
Bartusia rodziłam naturalnie 10h i niestety sie nie udało, zakończyło się cesarką i lekarze powiedzieli, że przy drugim dziecku raczej na poród naturalny nie mam szans.
Powód zbyt wąska miednica, zaniżone wyniki w trzech wymiarach miednicy.
Tak więc tym razem nie zaprzątałam sobie głowy obawami o poród, szkołą rodzenia itp. Na ostatniej wizycie ustaliłyśmy datę CC na 9 marca - jak dotrzymam
Ale ja raczej należę do kobiet, które przenoszą swą ciążę więc wszystko skazywało na CC o czasie.
9 marca zgłosiłam sie do szpitala z Mężem, który wziął sobie tego dnia dyżur aby być ze mną przez cały czas............ Była godzina 12.00, zrobiono mi badania, lewatywę (trzeba bo znieczulenie rozluźnia drogi) Na dyzuże było dwóch moich ulubinych lekarzy plus mój M. życ nie umierać........Pierwszą CC przeszłam książkowo - więc stres prawie zerowy, pełen relaks i luz....
Czekaliśmy tylko na anastezjologa jak zakończy inny zabieg, o 15.00 miało się wszystko zacząć....
O 15.00 zawieziono mnie na dól na blok....... oczywiście zerowe rozwarcie i ani pół skórczu.... więc na sztywno mnie ciąć będą.....
O 15,20 anastezilog zaczął podawać znieczulenie do kręgosłupa, wszystko szło gładko.... Nawet M. miał czas aby zejść do mnie, ale tym razem stał w drzwiach chyba z obawy......
Bliznę mam nisko i wąską więc najpierw wycieli starą bliznę i weszli do środka........
I od tego momentu wszystko się dla mnie skomplikowało......... Żle się poczułam dopadły mnie mdłości, ciągnęło na wymioty, było mi słabo......... Nie miałam siły mówić a oczy same się zamykały......
To co usłyszałam od anestezjologa świadczyło, że spada mi ciśnienie, słyszałam jak prosił pielęgniarkę o kolejne dawki leków, które się zwiększały... a mi było coraz gorzej i gorzej.......... Lekarze zagadywali mnie abym nie zamykała oczy opowiadali jakieś pierdoły a ja nie mogłam się w ogóle skupić.......
Patrzyłam tylko na M. który robił się coraz bardziej nerwowy.........
W czasie jak ja walczyłam ze słabością Doktor Z. i Dr G. usiłowali wyciągnąć Agatkę....... a że cięcie mam na spojeniu łonowym i wąskie nie było łatwo........
W końcu Mała była na zewnątrz.... wychodziła bez płaczu, podobno z szeroko otwartymi czarnymi oczami, które patrzyły na wszystkich z wyrzutem "o co kamman" Czarne włoski i czarne oczy to usłyszałam.... Pokazali mi ją na chwilkę na buziaka i poszła do taty i pediatry.....
Waga 3100g 50 cm wzrostu, 10 p appgar......... Wrzaski jakie były przy badaniu słychac było w całym szpitalu chyba Tata stwierdził, że Mała jest przecudowana.............
Zabrał ją na górę na oddział a ja zostałam z resztą na szycie... trochę to trwało ale dzięki temu mam piękną bliznę......... Po tych wszystkich lekach które dostałam na podwyższenie cisnienia dostałam takiego rytmu serca, że mogłabym maraton biec
Okazało się, że cisnienie spadło mi do 50, byłam blado zielona, miałam sine usta (słowa M.)............
Anestezjolog powiedział, że to się zdarza przy takim znieczuleniu......... Jedno z niemiłych komplikacji CC.............
Kolejne poznałam już po chwili......... Pierwsze CC jakoś przeszłam, za bardzo nie bolało, szybko się pozbierałam..........
Teraz było inaczej: bolało jak szlag, jak stanęłam na nogi zakrwawiłam całą salę, sieadać samodzielnie zaczęłam na 5 dobę......... Gdyby nie elektryczne łóżko bylo by krucho............
Na szczęście mąż wynalazł magiczne szklane buteleczki, które we wlewie dostawałam dożylnie........ ze środkiem przeciwbólowym........ bo bylo by krucho...........
Agatka oczywiście wszystko wynagrodizła bo jest cudowna i sliczna........
Ale wiem już teraz, że więcej dzieci raczej miec nie chcę......
Również zze względów medycznych: na CC okazalo siię, że blizna mi się rozchodziłą na macicy...... kolejnej ciąży mogę nie donosić..........
Reasumując czasami CC jest koniecznością (jak u mnie) ale w życiu nie zdecydowałabym się na to bez wyraźnych wskazań.....
to tyle
Ostatnio edytowane przez mares ; 06-28-2010 o 21:41
mares najwazniejsze ze Agatka jes z Wami cala i zdrowa Ty juz napewno doszlas do siebie i patrzac na swoja core no i oczywiscie na szczescie braciszka kazdy smutek ulatuje kazda lezka smutku, niewyspania zamienia sie w lezke szczescia gratuluje jeszcze raz
a co napisalas ze c.d.n masz zamiar jeszcze cos dodac ;>
Tak jak każdy poród inny, tak widać, że cesarskie cięcie również... Całe szczęście, że obie wyszłyście z tego "cało". I jak śmiesznie, że Agatka miała oczka otwarte. Pewnie wywołała niejeden uśmiech na twarzy.
Mamusia i tatuś ją kochają, braciszek również, przytula itd. Pięknie.
Spełnioną mamą na pewno jesteś, bo udało Wam się mieć "parkę" - na dodatek jedno "czarne", drugie "białe" - cudownie!