tata mojej malej pracuje w warszawie czyli 3 godziny drogi stad dlatego nie widywalismy sie czesto
pojechalam do szpitala 07.03 czyli 5 dni po terminie nastawiona na to ze dostane kroplowke i szczerze mowiac przerazona kompletnie lekarz ktory mnie przyjmowal powiedzial tylko "poczekamy do srody"(czyli jescze 3 dni) poczlapalam wiec na sale a tam same mamy z dziecmi juzale mysle sobie moze mala sie przez to zmobilizuje
a tu nagle niespodzianka K przyjechal mnie odwiedzic
na dodatek zrobil cos czego wcale sie nie spodziewalam oswiadczyl mi sie moze w malo romantycznych okolicznoscoach ale to nie wazne nastepnego dnia juz musial do wawy wracac
08.03 obudzilam sie o 4 rano brzuch mnie troche zabolal ale pomyslalam ze to tylko taki falszywy alarm
o 6 juz wiedzialam ze to jednak to bylam przeszczesliwa ze mnie ominie wywolywanie dziewczyny z sali smialy sie ze mi ta radosc szybko przejdzie poczlapalam na ktg zalapaly sie 3 skurcze lekarz mnie zbadal powiedzial "czekamy" wiec zglupialam kompletnie ale sniadania i tak nie jadlamo 12 meldowanko u poloznej i o kurcze 5 cm
wracam na sale dziewczyny szok wiekszy niz ja bo sobie spokojnie czlapalam po korytarzu i nawet zartowalam z przyjaciolka ktora przyszla mnie wspierac na skurczu sobie klekalam na podlodze bo tak nie bolalo
o 14 przyszla polozna i mowi zebym sie zbierala na porodowke tam mnie zbadala 6cm
coraz gorzej bolalo i po porodowce chodzialam na kolanach tym bardziej ze mi sie juz slabo robilo (w koncu nie jadlam juz ponad 15 godzin
) pzryszla polozna zadala jeszcze kilka pytan i mowi "jak skonczymy cesarke to dostaniesz kroplowke" (w sali obok byla cesarka) powiedzialam ze nie chce ale juz mi zakladala welflon
o 15 wykonczona kompletnie pomyslalam 'mala mogla bys sie wyrobic przed 17' po chwili przyszla polozna kazala sie polozyc i zanim podpiela kroplowke juz wiedzialam ze bedzie horror skurcze bolaly 100 razy bardziej niz wczesniej po kroplowce juz wylam z bolu nie wiem ile to trwalo az przyszla druga polozna stwierdzily ze szyjka nie puscila kazaly sie polozyc na boku zrobily szybciutko ktg potem na plecy i przec mysle ok to pre i wtedy hup poplynely wody i jak wczesnij myslalam ze gorzej byc nie moze to sie dowiedzialam ze jednak moze za chwile pelna sala poloznych i zaczelo sie najgorsze
chociaz juz nie bolalo tak to ta czesc porodu wspominam najgorzej slyszalam wszystkie komentarze poloznych (na szczescie ich sens dotarl do mnie pozniej) np tnij gowniare co ci szkodzialbo X popchaj bo nie bede tu stala caly dzien
naciela mnie miedzy skurczami bolalo jak cholera a i tak nie uratowalo mnie przed peknieciem
na szczesci misia szybko wyskoczyla polozyli mi ja na chwile na brzucu wytarli i zabralizdarzylam tylko przez chwile popatrzec w jej niebieskie ogromne oczy
potem lozysko tamowanie krwotoku szycie i po godzinie na sale
mala mnie posluchala chcialam zeby sie urodzila przed 17 i tak bylo urodzila sie o 16:45
przyniesli ja o 19 dopiero wtedy zrozumialam ze warto bylo to zniesc dla takiego malego czlowieczka
wszystkim jeszcze czekajacym zycze tak lekkiego porodu i lepszej opieki bol przy porodzie latwo jest zniesc jesli ma sens
Emilia Monika ur 08.03.2010 o 16:45 3400g 55cm



ale mysle sobie moze mala sie przez to zmobilizuje
na dodatek zrobil cos czego wcale sie nie spodziewalam oswiadczyl mi sie moze w malo romantycznych okolicznoscoach ale to nie wazne nastepnego dnia juz musial do wawy wracac
o 12 meldowanko u poloznej i o kurcze 5 cm
wracam na sale dziewczyny szok wiekszy niz ja bo sobie spokojnie czlapalam po korytarzu i nawet zartowalam z przyjaciolka ktora przyszla mnie wspierac na skurczu sobie klekalam na podlodze bo tak nie bolalo 






Nie do pomyslenia