Moja kochana córeczka zrobiła nam wielka niespodziankę swymi narodzinami
Termin porodu wyznaczony był na 12 października, jednak ostatnie tygodnie ciąży były dla mnie bardzo trudne. Czułam się już bardzo zmęczona a ciążowe dolegliwości coraz bardziej utrudniały życie codzienne. Nie myślałam o tym jak przeżyję poród ale o tym jaki będzie mój dzidziuś i kiedy wreszcie będziemy mogli utulić ją w ramionach
.
28.09 czułam się paskudnie. Dopadła mnie deprecha i cały dzień przemarudziłam. Wieczorem miałam już wszystkiego totalnie dość
. Mąż cierpliwie wysłuchiwał moich żali i w starał się podtrzymać mnie na duchu
. Ale ja chciałam tylko żeby dzidziuś już się urodził. Więc mąż powiedział Rozalce, że chyba już pora przyjść na świat ... i właśnie w tym momencie odeszły mi wody
.
Torba do szpitala od kilku tygodni była spakowana, więc dopiłam kakao i wyruszyłam do szpitala. Lekarz obiecał, że malutka do rana się urodzi, co ogromnie mnie ucieszyło gdyż chciałam żeby narodziny Rozalki były niespodzianką dla rodziny.
Dzidziuś przyszedł na świat 29.09.2009r. o godzinie 13. Nie bardzo się spieszyła ale mimo to niespodzianka się udała.
Poród nie był niczym miłym. Rodziłam bez znieczulenia, a w przeżyciu silnych skurczów pomagały mi ćwiczenia na piłce. Od momentu odejścia wód do chwili narodzin dzidziusia minęło 17 godzin. W tym czasie na świat przyszło 3 dzieci. Ostatniej fazy porodu nie chce wspominać, pojawiły się komplikacje i było bardzo ciężko jednak moment w którym maluszek przyszedł na świat i mogłam ją przytulić do siebie, był najpiękniejszym w moim życiu i sprawił, że natychmiast zapomniałam o bólu.
Niedawno minęło 6 miesięcy naszego wspólnego życia. Jestem bardzo szczęśliwą mamą i mam nadzieje, że to się już nigdy nie zmieni.




.
, był najpiękniejszym w moim życiu i sprawił, że natychmiast zapomniałam o bólu.



dla malutkiej

