Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży, dni dłuuuużą się niesamowicie...
Za to Ty masz cudną pannęI już taką dużą
![]()
Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży, dni dłuuuużą się niesamowicie...
Za to Ty masz cudną pannęI już taką dużą
![]()
Zazdrościsz ?No to już, do działania
![]()
bardzo bym chciałaale chwilowo sprawy zawodowe nie pozwalają mi na świadome macierzyństwo
![]()
RozumiemŻyczę , aby wszystko się poukładało i Rozalka miała jak najszybciej braciszka lub siostrzyczkę
![]()
W 1 ciazy powiedzialam mu w lozku
A w 2 wygladalo to tak...Zrobilam test poczekalam az wynik sie pokaże - zrobiłam x2 - oba pozytywne i jeden z nich polozylam na pralce i powiedzialam do P by poszedl do lazienki i poszukal czegos na pralce ten poszedl i za chwile wrocil prawie ze lzami w oczach,ze znow jestem w ciazy![]()
Razem z mężem, mamy na etażerce w sypialni kalendarzyk, w którym notujemy wszystkie dane dotyczące moich czerwonych dni: kiedy zaczęła się i skończyła @, kiedy mam owulację, kiedy następne czerwone dni i tym podobne. Zawsze przed naszym "agape"Paweł zerka sobie w ten kalendarzyk i kiedy w danym dniu nie ma jajeczkowania, odpuszczamy sobie prezerwatywę.
W majowy piątek trzynastego, mój - jeszcze ówczesny- narzeczony, wrócił z 2 tygodniowej delegacji. Stęskniony za swoją kobietą, zdążył jeszcze tylko spojrzeć w notes, zanim zabrał się do dzieła
Były 4 dni po jajeczkowaniu, więc pojechaliśmy po całości
Przez 4 lata jak razem jesteśmy, nigdy nie zawiódł nas ten kalendarzyk i wywiązało się pełne zaufanie do tej metody. Jednak tym razem owulacja przesunęła się i w piątek trzynastego począł się Bogusław
![]()
20.maja.2011r. miałam dostać kolejną @. Nie przyszła. Nie przejęliśmy się jednak z Pawłem tym faktem, gdyż za niecały miesiąc mieliśmy brać ślub i byłam typową kobietą z przedślubną gorączką. Denerwowałam się bardzo,że będziemy na świeczniku i że coś pójdzie inaczej niż to sobie zaplanowałam. 3 dni później, dostałam plamienie. Spędziliśmy razem z Pawłem bardzo miły, przedślubny weekend, dlatego też oboje stwierdziliśmy, że to na 100% wina stresu i gdy oderwałam się od tych przygotowań, wszystko zaczęło wracać do normy. Plamienie trwało do późnego wieczora i skończyło się.
Generalnie czułam się całkiem nieźle. Bardzo bolała mnie głowa, dół brzucha. Ból kręgosłupa promieniował na nerki i pośladki. To było najgorsze. Pożerałam środki bólowe garściami i usprawiedliwiałam, że ból głowy jest wynikiem zmęczenia, ból brzucha pojawia się dlatego że jestem ciągle w biegu i nie dojadam, a ból kręgosłupa to z pewnością od noszenia ciężkich rzeczy i pracy przy komputerze. Miałam wówczas zlecenie przetłumaczenia tekstu i zauważyłam wtedy u siebie kompletny brak koncentracji. Na to oczywiście też znalazłam usprawiedliwienie, ale nienawidzę być taką ciepłą kluską z maślanymi oczami i płakałam z bezradności. Tłumaczyłam ten tekst i ryczałam jak bóbr... A Paweł tak sobie to wszystko oglądał z boku... Któregoś dnia już nie wytrzymał i podjął rozmowę, która koniec końców przeobraziła się w niezłą awanturę. A wszystko przez jedno zdanie: " Jeżeli będziesz nadal taka pobudzona, to odwołam ślub". Tak się pokłóciliśmy, że spakowałam mu walizkę i kazałam wynosić się z mieszkaniaA po trzech godzinach dzwoniłam do niego zapłakana, żeby wrócił. No i wrócił
Pogodziliśmy się
14.czerwca.2011r. kolejna @ nie pokazała się. Nie było nawet tego dość charakterystycznego plamienia.
Ni stąd ni zowądrozmowa na ten temat rozwinęła się podczas pogawędki pomiędzy mną a moją przyjaciółką. Była drugą osobą, która zasugerowała mi, że te wszystkie moje dolegliwości mogą być objawami ciążowymi. Obróciłam to w żart, ale jednak zasiała we mnie ziarnko niepewności. Postanowiłam, że zrobię test ciążowy. Nazajutrz kupiłam jeden w aptece i zrobiłam kolejnego dnia rano. Czas oczekiwania był najgorszy - największa dawka niepewności jaką kiedykolwiek dostałam w jednym momencie. Jedna kreska pojawiła się na teście - pomyślałam "no! i miałam rację!". Wtedy czajnik oznajmił, że zagotowała się woda na herbatę i zostawiłam test w koszu z ubraniami do prania. Późnym popołudniem chciałam te pranie zrobić. Idę do łazienki, wyjmuję z kosza test, kładę go na pralce. Segreguję ciuchy kolorowe do kolorowych, czarne do czarnych, białe do białych, nastawiam pralkę z pierwszą turą, odsuwam kosz. Zabieram test mając zamiar go wyrzucić, ale jeszcze raz spoglądam "od tak", a tam dwie kreski
Opakowanie po teście wraz z instrukcją zostało wyrzucone w poprzednim worku ze śmieciami, ale przeczytałam w internecie, że testy na których druga kreska pojawia się po długim czasie, nie są zbyt wiarygodne. Więc ubrałam się, wsiadłam w samochód, pojechałam do apteki po kolejny test i zrobiłam od razu. Następnego dnia braliśmy ślub, nie mogłam czekać. Wynik potwierdzony: dwie, grube kreski.
Czekałam z tym ważnym kawałkiem plastiku na Pawła do rana - koledzy zrobili mu coś na styl wieczoru kawalerskiego. Przyszedł jeszcze trochę "nie dzisiejszy". Pokazuję mu ten test, on tak patrzy na niego, mruga oczami, "cmoka" i mówi: "Ale żono moja przyszła, mamy już dwa pendriv'y". Był na serio przekonany, że to jest pendrive - wielki informatyk - i to było tak zabawne, że aż się popłakałam ze śmiechuGdy wyprowadziłam go z błędu, był niesamowicie dumny z własnych przeczuć
O potomka chcieliśmy starać się od stycznia, ale stwierdził, że bardzo dobrze, że tak się sprawy potoczyły, bo przy oficjalnych staraniach za bardzo by się stresował
![]()
Ostatnio edytowane przez Dela ; 01-28-2012 o 01:45