+ Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 9 1 2 3 4 5 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 87

na małe i duże strachy przedporodowe

  1. #1
    kasiak
    Olimp

    Arrow na małe i duże strachy przedporodowe

    Advertisement

    Kochane - dziś w ramach oswajania własnego strachu - poczytałam trochę historii porodowych z przymrużeniem oka. Chichraliśmy się z Małżem cały (prawie ) wieczór.

    Może którejś z Was też pomoże Jak sobie przypomnicie na przykład jedną z nich w kulminacyjnym momencie - ja - o naiwności - na to liczę

    ---
    Ja miałam poród rodzinny. Kazali mężowi przebrać się w takie szpitalne
    ciuszki. Poszedł więc. Wrócił ubrany w niebieskiej koszuli i
    spodniach... z wielką dziurą w kroku!!! wyglądał tak śmiesznie, że
    zapomniałam o całym strachu to chyba taka terapia śmiechem
    ---
    A ja, leżąc w sali porodowej, zobaczyłam, jak moja położna niesie dla
    kogoś OGROMNą kroplówkę. Nie omieszkałam podzielić się z mężem owym
    spostrzeżeniem, po czym za chwilę okazało się, że to nie dla kogoś,
    tylko dla mnie, i nie kroplówka, tylko...lewatywa...
    ---
    miałam poród rodzinny. Mąż trzymał mnie za rekę a ja przy kazdym
    skurczu krzyczałam : mamo, mamusiu.....Dzis córka ma prawie 7 lat a on
    jeszcze nieraz to opowiada w towarzystwie....
    ---
    Po porodzie i po drugiej (!) dawce dolarganu, przed szyciem oznajmiłam
    lekarzowi: "Lepiej niech się pan postara, moja matka jest krawcową, ja
    skontroluję, czy to jest wszystko ładnie zaszyte!" ))
    ---
    "moze pani podniesc noge?"
    "nieeeeeee" i czuje ze giry leza, czuje pod pietami stół!
    patrze a tu moja noga wisi w powietrzu, znaczy zanim do mnie dotarło ze to moja
    noga to pomyslalam "a co to za wielka zolta poorana rozstepami gira??????"
    ---
    Kiedy rodziłam syna sporo lat temu na Szaserów w Wa-wie leżałam na
    sali wieloosobowej.Ciągle odbywały sie tam jakies wizyty.A to wizyta
    lekarska przed wizyta z ordynatorem, potem wizyta z ordynatorem,potem
    wizyta ze studentami i tak przed południem kilka razy.Oczywiście
    trzeba było pokazywać brzuchy i wkładki.Tak sie przyzwyczaiłysmy na
    sali do tych wizyt ,ze juz bez proszenia koszule szły w górę,brzuchy
    odsłoniete,doły bez majtek.No i razu jednego wchodzi dwóch panów w
    białych kitlach.No to my fruu koszule w górę.Panowie oczy jak spodki z
    wrażenia zrobili,zdjęli drzwi i wyszli..Bo tym razem był to pan
    konserwator z kolegą...
    ---
    Jadąc do szpitala byłam pewna, że zabrałam już wszystko, na 100%. Więc
    kiedy dotarliśmy na Izbę Przyjęć byłam z moją torbą lekko
    przekrzywiona w lewo(torba, po wstępnym zważeniu i określeniu
    gabarytów miała coś koło 3 kilo). Torbę mi zabrano... i zaczęto
    energicznie przeszukiwać w celu wynalezienia piżamy oraz mojego
    ręcznika i lewatywy. Okazało się, że mój mężo zamiast zabrać MOJĄ
    torbę wziął torbę, którą zostawiła mama - ze słoikami z kompotami i z
    jedzeniem
    ---
    Miałam poród rodzinny,mąż trzymał mnie za ręke ja dostałam środki
    przeciw bólowe i przysypiałam między skurczami,co zamknełam oczy mąż
    mnie klapał po policzku mówiąc nie umieraj,wkońcu się wydarłam na
    niego że jak on spać nie może to niech mi daje podrzemać.
    Potem położna nie chciała mi uwierzyć że to już,mówię do niej że już a
    ona że napewno jeszcze nie więc ja jej mówię że naprawdę to już a one
    że napewno nie więc ja jej na to a co pani myśli że siusi zrobiłam bo
    właśnie odpłyneły mi wody.
    Po wszystkim lekarz który mnie szył robił to jak dla mnie strasznie
    ślimaczo a ja chciałam już synusia zpowrotem na ręce wziąść,więc mu
    mówie co pan doktor tam haftuje czy jak a on mi na to tak pani
    inicjały wyszywam,po czym uśmialiśmy się więc lekarz mówi zebym już
    się nie śmiała bo będzie krzywo.
    ---
    A to opowiadała mi koleżanka z sali, Martyna (urodziła 3 h po mnie,
    czyli o 6rano). Rodziła w dużej sali, obok za parawanem miała jeszcze
    jedną rodzącą , która chciała mieć poród rodzinny. Niestety salka do
    rodzinnych była zajęta, wiec musiała rodzić w dużej. Mąż jej akurat
    był gdzieś daleko, w każdym razie dojechał akurat na 2 fazę porodu.
    Wbiegł rozgorączkowany do sali, chwycił Martynę(!!) za rękę i krzyczał
    (głośniej niż rodząca za parawanem żona) "PRZYJ!", "ODDYCHAJ!".
    Martyna popatrzyła na niego ze zdziwieniem, a on kurczowo zaciskał
    powieki, żeby niczego nie zobaczyć (aż był siny na twarzy).
    Martyna: Puść mnie!
    On: PRZYJ!!
    W końcu lekarz z położną połapali się o co chodzi i zaprowadzili
    mężusia do żony. Ale ponoć oczu i tak nie otworzył i mieli wieeeelkie
    problemy z wyjęciem dłoni Martyny z jego uścisku....
    ---
    a mój kolega zapomniał zabrać żonę do szpitala jak ta zaczęła rodzić
    Zszedł na dół zapakowac torbę i pojechał, a ona czekała na niego w domu
    Dopiero pod szpitalem się zorientował
    ---
    u mnie wesoło wspominam teraz bo wtedy to...,
    kiedy myślałam że już dlużej nie dam rady, przyszedł kolejny lekarz,
    konkretnych gabarytów ostatkiem przytomności umysłu krzycze
    do lekarza i położnej oraz męża i siostry,
    - pan pcha, pani ciagnie, ja preee, a wy się zamknąć!!!!
    lekarz na to:
    - skoro pani tak rozkazuje to siostro do roboty.
    po jednym parciu ciągnięciu i pchaniu malutki był na zewnetrznej,
    na obchodzie śmiał się - jeszcze jakieś rozkazy
    ---
    Pierwszy moment:
    ...10 godzina porodu, 5 cm rozwarcia, juz ledwo zyje (oksytocyna podawana od 6
    godziny porodu), przygotowania do podania zzo....
    Anestezjolog: Juz ostatni (3) raz probuje sie wkluc jak nie to ide ...
    Ja(wsciekla) : To chyba zarty. Nigdzie Pan nie pojdzie poki ja tego znieczulenia
    nie dostane.
    Anestezjolog: Uuuuu! Widze, ze tu wieksza dawke siostro potrzeba

    Drugi moment:
    ....juz rodze, ostatnie chwile...
    Polozna: No pieknie, juz glowke widze. Jeszcze Sylwia!
    Ja: Juz nie dam rady. Prosze Agnieszko (polozna)zabierz go z tamtad!
    Polozna: To co za wlosy mam go ciagnac ?!
    Ja: To on ma wlosy, pokarz...
    I 5 minut pozniej synek lezal u mnie na brzuchu.
    ---
    U mnie najlepsze momenty z porodu tez zwiazane z mężem.

    po kilkunastu godzinach mojego strasznego bólu słyszę jak mój mąż mówi sobie
    pod nosem : Ja już nie dam rady.

    Nawet się uśmiechnęłam...

    Inne to jeszcze jak jechałam dość nagle na patologię ciąży to mówię do niego -
    spakuj mnie - jak już ochłonęłam zaglądam do torby a tam zamiast moich majtek
    jego slipki.


    Ostatnio edytowane przez AngelEyes ; 03-24-2010 o 09:16

  2. #2
    indygo.m
    Olimp
    ..ha,ha,ha..niezłe

  3. #3
    monik
    Mamuśka
    kasiak, super pomysl z takimi historyjkami Szczegolnie podoba mi sie to haftowanie :P

  4. #4
    camelka
    Domownik


    kasiak, ale sie usmiałam

  5. #5
    Agnieszka2211
    Mamuśka
    ale sie usmialam. Ciekawe jakie my bedziemy pisaly historyjki

  6. #6
    tenka
    Stały Bywalec
    Cytat kasiak :
    a mój kolega zapomniał zabrać żonę do szpitala jak ta zaczęła rodzić
    buahahaha

  7. #7
    agena
    Mamuśka
    Świetne

  8. #8
    jusia
    Domownik
    swietne historyjki
    ja tez dobrze wspominam porod.
    2 faza trwala dosc dlugo, wreszcie polozna: jeszcze troche, juz widze czarny lepek
    ja zdziwiona: czarny,??? to nie moje dziecko!!!!
    (oboje jestesmy raczej jasni na glowie)


  9. #9
    kasiak
    Olimp
    Cytat jusia :
    swietne historyjki
    ja tez dobrze wspominam porod.
    2 faza trwala dosc dlugo, wreszcie polozna: jeszcze troche, juz widze czarny lepek
    ja zdziwiona: czarny,??? to nie moje dziecko!!!!
    (oboje jestesmy raczej jasni na glowie)


  10. #10
    pipi
    Administrator
    Cytat jusia :
    czarny,??? to nie moje dziecko!!!!
    dobrze ze małż tego nie krzyknął bo by miał u ciebie

+ Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 9 1 2 3 4 5 ... OstatniOstatni

Podobne wątki

Tagi dla tego tematu


Fajne strony