szylkretka
Ja podchodziłam 4 razy do AID.$ raz zaskoczyło-była stymulacja.
A mąż owszem był za każdym razem w sali gdzie była inseminacja. Oczywiście nie patrzył wprost tylko siadł sobie z tyłu za parawanem.Lekarz wyszedł, przykrył mnie bo się siedzi tak przez 5 minut z nogami do góry, wtedy mąż już siedział obok mnie.
A USG zawsze dopochwowo nigdy przez brzuch. czasami musiał gin mocniej wciskać przyrząd żeby dokładnie zmierzyć po różnym katem pęcherzyk.
trzymam kciuki dziewczyny i dziękuję za wsparcie półroczne bo u mnie cała zabawa od czasu odkrycia azzospermii męża trwała od stycznia.







